niedziela, 16 października 2016

3. Cisza przed burzą”3

Tak ostatnio się zorientowałam w czymś. Ogólnie nienawidzę matematyki (bardziej od niej nie znoszę chemii), ale czasami ten przedmiot może mi się do czegoś przydać w życiu- nie mówię tutaj o niezrozumiałych całkach czy znienawidzonych funkcjach tylko o prostych rachunkach. No i tak ostatnio doszłam do wniosku, że mimo iż na początku prowadzenia tego bloga napisałam, że rozdziały będę dodawała co dwa tygodnie jednak dodaje je co tydzień. Mianowicie wyliczyłam sobie, że z aktualną liczbą rozdziałów z wszystkich skończonych już opowiadań jakie mam na kompie prowadzenie tego bloga zajmie mi ponad... rok. Jeżeli bym dodawała rozdziały co dwa tygodnie przedłużyłoby się to do ponad dwóch lat, a nie wiem co się może zdarzyć w przeciągu tych lat w moim życiu a nie mam zamiaru przerywać prowadzenia bloga w jego połowie, więc postanowiłam zminimalizować czas oczekiwania i żywotności jego (pokręcona jestem. Ledwo zaczęłam go prowadzić, a już gadać o jego śmierci xD) trwania.
No i to tyle z mojego wywodu. Zapraszam na kolejny rozdział przygody Nii i jego... "chłopaka".
***************************************************
 Chodziłem do tej szkoły już miesiąc. Rozpoznawałem większość uczniów z imienia, a tych których nie znałem z imienia kojarzyłem chociaż z poszczególnych klas. Poznałem wszystkich nauczycieli oraz pozostałych pracowników szkoły. Mogę nawet przyznać, że miałem plecy u pani bufetowej po tym jak kilka razy pomogłem jej wtachać towar na drugie piętro do bufetu. Oczywiście robiłem to bezinteresownie, ale jeżeli mam mieć u niej plecy za takie coś to nie będę marudził.
W szkole każdy wiedział, że jestem domniemanym chłopakiem Harutou. Chociaż oni myśleli, że to na poważnie. Wiele osób mi współczuło radząc szybkie zerwanie z tym osobnikiem, ale znalazły się też takie osoby, które otwarcie stawały po stronie „mojej drugiej połówki” mówiąc, że na niego nie zasługuje i marnuje się przy kimś takim jak ja.
Na takie teksty reagowałem wzruszeniem ramienia. Nie interesowało mnie co kto mówił. Wiedziałem, że mogłem od niego odejść… o ludzie jak to brzmiało, ale po co? Sam dałem mu warunek do spełnienia. Wypełnił go więc się zgodziłem. W sumie jak to powiedział zapowiadała się ciekawa zabawa. Wiem, przeważnie to ja byłem w niej tym dręczonym, ale nie omieszkało się bez akcji gdzie to ja zbierałem laury.
Harutou był bardzo upartym idiotą. Jego słowo było święte. Mogłeś je złamać jeżeli byłeś na tyle silny aby z nim wygrać bądź szybki by spierdolić. O jego złych cechach mogłem rozmyślać nawet godzinami. Był… nie on jest osobą wredną, zarozumiałą, arogancką, nerwową wręcz nawet agresywną. Jest niecierpliwy, a co za tym idzie bardzo impulsywny. Jego nieugiętość oraz porywczość wiele razy sprawiała, że lądowałem u pielęgniarki kiedy w trakcie pokazowej sprzeczki kochanków za mocno popchnął mnie na pobliską ścianę, szafkę, ucznia. Nie mówię, że mnie bił. Tego nigdy nie zrobił. Nie podniósł na mnie ręki, ale popchnięcie to przecież nie podnoszenie na kogoś ręki, co nie?  
A najgorsza z jego wad była nadmierna duma.
Mogę też przyznać, że wynalazłem u niego kilka pozytywnych cech co było bardzo trudne
i zajęło mi kilka długich dni. Był pracowity. Mógł rozwalać to nad czym pracował wielokrotnie, ale nigdy nie przestał dopóki nie dopiął swego. Ambitny. Kreatywny i to nawet za bardzo. Zastanawiałem się nad oryginalnością i jakimś cudem ta cech wylądowała na jego kartce po stronie plusów. Szczery to był aż do bólu. W stosunku do całej szkoły (pomijając mnie oczywiście) odznaczał się zaskakującą jak u niego charyzmą oraz cechą którą ja nazwałbym koleżeństwem.
W stosunku do przyjaciół był w dziwny sposób wyrozumiały, delikatny oraz… czuły. Ale to tylko do tej grupki, która jadła z nim na dachu. Oczywiście wykluczając mnie.
Przebywając z nim nie było szans abym nie poznał lepiej jego paczki. Byłbym idiotą gdybym tylko siedział potulnie jak puste opakowanie po ciastkach. Przyglądałem im się ukradkiem ucząc się ich na pamięć.
Aki… Hmmm… to człowiek… określając go użyłbym sześciu słów: inteligentny (był w pierwszej dziesiątce w szkole), zwariowany (wiele razy przekonałem się o tym na własnej skórze), szczery, agresywny, wierny oraz zajebiście zaborczy. Go wolałem nie obserwować. Nadal widział we mnie zagrożenie, które odbierze mu Shin’a. Nawiasem mówiąc on i Shin nie byli w żadnym związku. Łączyła ich wspólna zabawa, seks oraz znajomi.
Shin był jego całkowitym przeciwieństwem. Był strachliwy, małomówny, ponury, uległy, pomocny i taki… bez wyrazu. Nie wiem jak to nazwać. Shin to Shin. Tabula Rasa. Wiedziałem o nim coś co wiedziała cała jego paczka pomijając Aki’ego. Mianowicie tylko Aki uważał, że łączy ich to co ich łączyło. Shin darzył tego agresywnego drania większym uczuciem, ale ten nie chciał nawet o tym myśleć.
Natsu była mieszkanką swojego brata i Aki’ego. Mało co z nią rozmawiałem. Uważała, że nie musi nawiązywać ze mną komunikacji skoro i tak niedługo pęknę i ta szopka jaką odgrywaliśmy przestanie mieć rację bytu. Natsu kochała Miki’ego z czym wcale a wcale się nie kryła.
Miki nie pasujący mi do tego grona facet też ją kochał, ale nie wiem dlaczego nie są razem. Przyjaźń to , to co u nich widzę cały czas. Żadnych postępów. Nic. Miki… Miki… Miki to Miki. Nie da rady go opisać.
Keisuke to z kolei cholernie słodki koleś którego po bliższym poznaniu pokochałby nawet jego największy wróg. Z nim mogę sobie normalnie gadać, dokuczać sobie nawzajem.
Nikt nie wie o tym, kto jest jego korepetytorem do którego chyba zaczął czuć coś więcej, ale nie robi żadnego kroku w tą stronę.
Przeciągnąłem się chowając swój notatnik do torby. Poczułem na ramieniu ciepło czyjeś dłoni. Spojrzałem do góry.
- Shin?
- Przyszedłem po ciebie.
- Co mój chłopak boi się, że go wystawię?- Zapytałem. Pokręcił przecząco głową.
- Byłem w toalecie i pomyślałem, że pomogę ci przynieść to co miałeś kupić.- Powiedział. Przyjrzałem mu się uważnie.
- Aki będzie o to delikatnie powiedziawszy wkurwiony.- Zauważyłem wstając ze swojego miejsca. Wzruszył tylko ramionami.- Skoro ci to nie przeszkadza.
- A tobie?
- Co? Ty czy Aki?
- Aki?
- On? Jakby ci to powiedzieć…?- Zamyśliłem się na chwilę idąc korytarzem w stronę bufetu.- On jest dla mnie jak ksenon jeżeli wiesz o co mi chodzi.
- 0,000008%?- Zapytał. Kiwnąłem głową. Zmarszczył czoło.- To bardzo mało.- Zauważył.
- I tyle dla mnie znaczy.
- Mało.
- Chciałbyś żeby znaczył dla mnie więcej?- Zapytałem. Za chwilę będziemy w bufecie.
- Nie.
- No to po co ten temat?
- A…?- Zapytał. Spojrzałem na niego.- A ja?
- Jak już porównuje was do składu powietrza to jak dla mnie ty i Keisuke jesteście tlenem podzielonym na pół.- Powiedziałem uśmiechając się z jego miny. Milczał kiedy weszliśmy do bufetu. Miła, starsza pani spojrzała w stronę wejścia. Uśmiechnęła się kiedy okazało się iż nie jest to kolejna banda chamskich baranów. Sięgnęła pod ladę.
- To samo co zawsze, Słoneczko?- Zapytała. Kiwnąłem głową i podałem jej wyliczoną wcześniej kwotę.
- Dziękuje bardzo.- Powiedziałem skłaniając się delikatnie. Złapała mnie za rękę.
- To gratis.- Szepnęła i wróciła do swoich zadań. Spojrzałem na swoją dłoń w której trzymałem gumy maoam. Uśmiechnąłem się delikatnie. Podszedłem do Shin’a. Wziął ode mnie torbę z napojami.
- Jesteś tego pewny?- Zapytałem. Kiwnął głową. Rozpakowałem gumę wysuwając przy tym język pomiędzy zęby. Już nie mogłem się doczekać kiedy poczuje ten słodko-kwaśny smak na języku.- Chcesz?- Zapytałem wyciągając w jego stronę rękę z pojedynczymi gumami zapakowanymi w papierki. Kiwnął głową.
- Dziękuje.- Powiedział. Uśmiechnąłem się. Rozpakowałem jedną gumę i wcisnąłem szybko do ust. Skrzywiony z uśmiechem na twarzy zadrżałem z rozkoszy czując ten upragniony smak.- Nie sądziłem, że tak można lubić zwykłą gumę.- Zauważył. Zbliżaliśmy się do drzwi prowadzących na schody na dach. Korytarze świeciły pustkami. Wszyscy wyszli na zewnątrz ciesząc się ostatnimi cieplejszymi dniami.
- Mama mi je kiedyś kupowała. Jak byłem mały.- Powiedziałem otwierając kolejną gumę. Podsunąłem mu dwie gumy na dłoni aby wziął jedną, ale pokiwał przecząco głową biorąc między zęby gumę która nadal miał w ustach. Wzruszyłem rękoma chowając gumy do kieszeni.- Gumy Maoam.- Zamruczałem otwierając drzwi i puszczając go przodem.
- A teraz? Nadal ci je kupuje?- Zapytał. Drgnąłem, ale nie mógł tego zauważyć gdyż był przede mną.
- Teraz już nie.- Powiedziałem tylko. Spojrzał na mnie przez swoje ramię, później na szczyt schodów i znowu na mnie. Oparł się o ścianę w połowie schodów.
- Mogę… mogę cię o coś zapytać?
- Mhy. Ale nie obiecuję, że odpowiem.- Powiedziałem dając sobie możliwość wykręcenia się od udzielenia odpowiedzi.
- Pamiętasz nasze pierwsze spotkanie?
- Mhy.
- Wtedy zaśmiałeś się jak Aki podejrzewał, że ty i ja… no wiesz.
- Wiem. Zaśmiałem się. I??
- Dlaczego wydało ci się to takie zabawne?- Zapytał patrząc na swoje buty. Takie pytanie musiało go wiele kosztować. Wywnioskowałem to po jego rumianych policzkach. Podrapałem się zakłopotany po szyi.
- Pasyw.
- He?
- Um. Chodzi o to, że jesteś ewidentnym pasywem.
- Więc ty też…- Urwał zerkając na mnie ukradkiem. Zaśmiałem się nerwowo. Nie spodziewałem się, że to właśnie z nim będę gadał na takie tematy.
- I tutaj jest problem. Bo ja sam nie wiem.
- Chcesz powiedzieć, że ty nigdy…?
- Nawet się nie całowałem.
- Dlaczego? Jesteś przecież przystojny.
- Nie znasz mnie.
- Ale mam oczy.- Zaprzeczył. Znowu zabrał speszony spojrzenie z mojej twarzy. Co jest znowu?- To dlatego nie wiedziałeś o co chodziło z obciąganiem?
- Ta.- Przyznałem ze złością w głosie.- Myślałem, że go ze schodów zepcham albo wyrzucę
z dachu jak się dowiedziałem o tym, że ci powiedział.
- Keisuke mi zaufał. Wie, że ja nikomu tego nie powiem.
- A on?
- Jakby powiedział wiedziałbyś o tym.- Powiedział. W sumie miał rację. Jakby ktoś inny się
o tym dowiedział… zadrżałem.
- Idziemy?- Zapytałem. Zerknąłem na zegarek.
- A. Tak. Sorry.
- Spoko.- Powiedziałem wkładając kolejną gumę do buzi.
- Chciałbyś… ze mną spróbować?- Zapytał. Guma wylądowała na schodach. Kaszlałem głośno trzymając się za serce. Nie widziałem jego twarzy.
- Czyś ty zwariował?! Nie wiem kto by mnie pierwszy zabił. Aki? Harutou? W ogóle co ci strzeliło do łba pytać mnie o takie coś?! Lubię z tobą gadać, jesteś fajnym, uroczym nawet chłopakiem, ale nie działasz na mnie tak jak byś chciał.
- Ja nie chciałbym na ciebie tak działać.- Powiedział. Zamurowało mnie na chwilę. Zrównałem się z nim.
- Co się stało? Aki znowu coś zrobił? W taki sposób chcesz się na nim zemścić?
- Ostatnio… on ostatnio powiedział…że obciągam jak baba.- Powiedział na jednym wydechu. Opuściłem głowę w dół aby się nie zaśmiać
- A skąd on może wiedzieć jak robi to baba? Obciągała mu jakaś?
- Chyba tak skoro mnie do niej porównał.- Powiedział. Pokręciłem przecząco głową
i pociągnąłem go za mankiet koszuli. Weszliśmy na dach. Zabrałem palce z jego koszuli kiedy wyczułem na sobie ten typ spojrzenia.
- Długo ci… wam… to zajęło.- Zauważył Keisuke. Obdarzyłem go przelotnym spojrzeniem. Nawet na mnie nie patrzył. Podszedłem do Harutou podając mu torbę z jedzeniem. Shin tą z napojami postawił na środku naszego okręgu sięgając po swój sok. Usiadł koło siostry. Musiały go zaboleć słowa brązowowłosego jeżeli nawet podświadomie nie pragnął obok niego usiąść. Ja nie miałem możliwości wyboru miejsca. Miałem już swoje miejsce w tym gronie. Po lewej stronie mojego chłopaka.
- Byłeś produkować tą żywność?- Zapytał Aki.
- Kolejka była.- Odpowiedziałem. Sięgnąłem po swoją bułkę rozwijając ją starannie. Od tygodnia nie nosiłem jedzenia do szkoły.
- Aż taka, że zahaczyłeś białaska po drodze z kibla?- Zapytał kpiąco. Obdarzyłem go chłodnym spojrzeniem.
- Tak się składa, że spotkaliśmy się na schodach.- Powiedziałem wymijająco. Keisuke spojrzał na mnie marszcząco czoło. Przebywając w moim domu na korkach u Senou nauczył się jak nikt inny w tej szkole czytać między wierszami w moich wypowiedziach  jak i czytać moją twarz.- Kei?
- Noooo?- Zapytał leniwie sięgając po swoją kanapkę.
- Powiedz mi jaka jest twoim zdaniem różnica pomiędzy obciąganiem przez kobietę a obciąganiem przez mężczyznę, bo ja tam żadnej różnicy nie widzę.- Wypaliłem ze swoim pytaniem. Spojrzał na mnie pospiesznie przyglądając mi się zza przymrużonych powiek. Starałem się ignorować krztuszącego się sokiem Shin’a.
- A skąd ja mam to kurwa wiedzieć? Żadna mi nie robiła laski. Pytaj innych.- Powiedział oburzony. Wiedziałem, że tak będzie. Spojrzałem na wiecznie milczącego Miki’ego.
- Nie powiem ci jaka jest różnica, bo mi koleś tego nigdy nie robił.- Powiedział wzruszając ramionami. Uśmiechnąłem się przesuwając spojrzeniem po czerwonej Natsu. Odetchnęła z widoczną ulgą kiedy nie zadałem jej tego pytania.
- A ty Shin?
- Nie wiem.- Pisnął cicho. Spojrzałem na swojego chłopaka.
- Po co ci to wiedzieć?
- Wiedziałem, że u ciebie nie mogę liczyć na żadną odpowiedź. Aki w tobie moja jedyna nadzieja.- Skierowałem spojrzenia na chłopaka wiedząc, że mogę oberwać.
- A skąd mam wiedzieć. Żadna mi nie obciągała!- Warknął. Widziałem coś czego on nie mógł zobaczyć. W sumie tylko on tego nie widział. Uradowane spojrzenie i odprężony wyraz twarzy Shin’a. Wytarł pospiesznie łzę z policzka. Usta poruszyły się bezgłośnie układając w proste i krótkie słowo „Dziękuje”. Uśmiechnąłem się.
- Chodzi o to…- Zaczął Harutou. Wszyscy spojrzeli na niego. Widocznie nie tylko laska mu obciągała.- Facet lepiej wie co ma robić i jak to robić. Z kolei kobieta ma bardziej pojemne usta i u każdej wlezie cały prawie do gardła. Chociaż facet nie ma aż takich oporów jak kobieta. Mmmm…- Machał raz prawą raz lewą ręką próbując ukryć zażenowanie jakie pojawiło się na jego twarzy kiedy tylko zaczął mówić, a wszyscy wlepili w niego spojrzenie.
- Aha. Spoko.- Powiedziałem tylko.

^^~^^

Dwa dni później siedziałem na Sali gimnastycznej ze swoją klasą jak i pozostałymi drugimi klasami. Dzisiaj nie mieliśmy wf’u.  Siedzieliśmy na specjalnie wysuniętych wcześniej ławkach. Siedziałem w najdalszym kącie tego całego zamieszania. Moja tzw. „paczka” siedziała trzy rzędy niżej niż ja chcąc lepiej widzieć co się będzie działo. Na środek Sali, na której godzinę wcześniej pierwsze klasy rozłożyły maty wyszedł nasz wychowawca oraz… zakaszlałem głośno ukrywając usta
w dłoniach. Kilka osób obejrzało się na mnie, ale nikt nic nie powiedział.
Koło Ritsukou stała niska, szczupła kobieta. Czarne oczy radośnie rozglądały się po Sali. Czarne włosy, długie z tyłu krótsze po bokach zakończone grzywką zaczesaną na bok związane
w luźną kitkę cienką, czarną wstążką. Ubrana w czarne skórzane spodnie, czarne trampki i białą koszulkę bokserską. Na to kamizelkę w tym samym kolorze co spodnie. Wykonana nawet z tego samego materiału. Kończyła się w połowie płaskiego i zgrabnego brzucha. Długie, srebrne kolczyki
w kształcie łzy. Na lewym ramieniu przewiązana czerwona wstążka. Z tylnej kieszeni spodni wystawała para czarnych, skórzanych rękawiczek. Po pomieszczeniu rozniósł się cichy szmer podniecenia.
Co ona tutaj kurwa robiła?! Ułożyłem palce w piramidkę wcześniej opierając łokcie na kolanach. Zgarbiłem się z nadzieją, że mnie nie dojrzy.
- Proszę o ciszę!- Krzyknął wuefista. Po chwili dostał to o co prosił.- Mam przyjemność przedstawić wam panią…- Przerwał i spojrzał na nią. Pokiwała przecząco głową.- ehem… panią Calm. W zeszłym miesiącu nasza szkoła wygrała konkurs którego nagrodą był dwutygodniowy kurs samoobrony, który zostanie przeprowadzony przez panią Calm.- Mówił lekko speszony.- Kurs ten jest obowiązkowy.- Dodał jakby zobaczył, że otwieram usta z zamiarem zapytania czy każdy musi na niego uczęszczać.- Pozwólcie, że przekaże głos waszej instruktorce.
- Ehem.- Odchrząknęła kobieta. Zadrżałem.- Witam was wszystkich.- Mówiła bardzo cicho, ale i tak była idealnie słyszalna.- Z góry muszę zawieść niektórych ślicznych chłopców którzy zaczepili mnie godzinę wcześniej na korytarzu proponując wspólny wypad do kina. Mam męża.- Powiedziała. Skuliłem się jeszcze bardziej. Jakbym mógł to bym się płasko pomiędzy ławkami położył.- Może wam się wydawać, że ktoś mojej postury i do tego mojej płci jest bezbronnym stworzonkiem które nie poradzi sobie w życiu. Otóż muszę was zawieść. Udowodnię wam, że osoby które z pozoru wyglądają na groźne mogę być słabsze ode mnie, z kolei te osoby które sami byście bronili mogą was pokonać za pomocą jednej ręki. Chociaż w moim przypadku może być trudniej bo pomijając kurs z samoobrony posiadam również 1. do 4. Poom w Taekwondo. Z powodów prywatnych nie podchodziłam do egzaminu na najwyższy poziom. Proszę się jednak nie martwić. Nie mam zamiaru stosować tutaj jakichkolwiek ruchów które nie mają związku z samoobroną.- Zamilkła
i rozejrzała się po Sali.- Potrzebuje dwóch ochotników. Żeby nie było, że sami się zgłoszą powiem jakie cechy muszą posiadać, a resztą zajmie się społeczeństwo szkolne.- Dodała. Odetchnąłem z ulgą. Odchrząknęła kilka razy.- Na sam początek poproszę, o kogoś kto budzi największy respekt w tej szkole. Ktoś kogo słuchają się wszyscy, a wręcz nawet boją. Kogoś kto ma siłę aby mnie pokonać. Jak już mówiłam użyje tylko samoobrony.- Dodała. Po Sali rozniósł się pomruk zaskoczenia po czym wszyscy zgranie i chórkiem krzyknęli.
- Harutou!- Spojrzałem na jego plecy. Wzruszył ramionami i podszedł do kobiety. Stanął koło niej.
- Garuto?
- Harutou.- Powiedział chłodno. Uśmiechnęła się do niego przyjaźnie. Drgnąłem.
- Dobrze. Wyobraź sobie że jesteś oprychem, który chcę zaatakować biedną mnie w ciemnym zaułku.
- Hę?
- Pani Calm mówi, żebyś ją zaatakował.
- Ale to jest kobieta.- Powiedział cicho. Przewróciłem oczami.
- Masz jaja to mnie zaatakuj, szczylu!- Krzyknęła. Skuliłem się w sobie. Harutou uniósł nogę do góry próbując wyprowadzić kopnięcie. Kobieta złapała go za kostkę i jedną z nóg kopnęła w jego wolną kostkę. Harutou upadł na mate. Nie wyglądał na zaskoczonego z kolei kobieta tak. Tak samo jak cała szkoła.- Trenujesz coś?- Padło pytanie idealnie słyszalne w ciszy jaka zapadła po tym pokazie.
- To samo co pani.
- Jaki masz kup? Gdybyś był wyżej pokonałbyś mnie.
- 2. Kup.- Powiedział podnosząc się z maty. Skłonił się przed nią. Szacunek starszej koleżance o wyższym pasie w Taekwondo. Nie wiedziałem, że coś trenował. Kobieta oddała gest.
- Rozumiem.- Powiedziała. Spojrzała po Sali.- Teraz widzicie. Ktoś kogo wytypowaliście legł jak długi przy mnie. Pamiętajcie pozory mogą mylić. A teraz jeżeli możecie chcę kogoś kto jest jego całkowitym przeciwieństwem.- Dodała. Poczułem na sobie spojrzenie kilkunastu par oczu.
- Nii. Idź.- Syknął Keisuke. Pokiwałem przecząco głową.
- Chłopcze podejdź.- Zawołała kobieta. Nie ruszyłem się ani o milimetr. Może jak tego nie zrobię stanę się niewidzialny? Ta, jasne! Jak w zwolnionym filmie widziałem zbliżającego się do mnie Harutou. Złapał mnie pod ramię i bezceremonialnie wywlekł na środek Sali. Spojrzałem na stojącą przede mną kobietę. Przez chwilę można było dojrzeć na jej twarzy szok oraz nieznaczne napięcie mięśni. Uśmiechnęła się delikatnie.
- Nie bój się Kotek.- Powiedział kpiąco Harutou wisząc mi na ramieniu. Widać miał z tego niezłą zabawę.
- Garuto twój Kotek, to…?
- Jestem Harutou. A to mój Kotek, Nii.- Powiedział pokazując na mnie palcem. Kobieta sięgnęła po rękawiczki z tylnej kieszeni spodni.
- A więc… Kotku… tym razem to ja będę zbirem, który cię zaatakuję, a ty będziesz musiał się obronić.- Powiedziała ubierając powoli rękawiczki.
- Mogę podziękować?
- Nie.- Powiedział Harutou.
- To chociaż być napastnikiem.
- Nie martw się jak będziesz w niebezpieczeństwie rzucę ci się na ratunek.- Zadrwił. Zerknąłem na niego. Cieszył się. Ten świr się cieszył.- Może ściągniesz okulary?
- Nie.- Powiedziałem stanowczo. Po chwili stałem po środku Sali. Naprzeciwko mnie stała ta kobieta.
- Może jednak ściągniesz?- Zapytała. W jej głosie dosłyszałem nutkę kpienia. Pokręciłem przecząco głową odsuwając się gwałtownie w tył kiedy jej ręka zacisnęła się na powietrzu w miejscu w którym przed chwilą co stałem.
- Dlaczego ubrała… pani… rękawiczki?- Zapytałem cofając się przed każdym jej atakiem.
- Bo teraz ja atakuję. A bez broni nie wybieram się na łowy.- Powiedziała chłodno. Zrobiłem kolejny krok w tył kiedy świat zachwiał mi się niemiłosiernie.Musiałem sobie nadepnąć na nogawkę. Złapała mnie za rękę. Uśmiechnęła się z triumfem.- Złapałam cię. Teraz ściągnę ci pory przy całej szkole i wleje na gołą dupę.- Dodała szeptem. Moje ciało zareagowało odruchowo. Złapałem ją za rękę pod ramieniem i przerzuciłem przez siebie. Upadła na matę. Uklęknąłem przed nią i przyłożyłem jej rękę do mostka tym samym kończąc tą całą farsę. Wyprostowałem się i cofnąłem kilka kroków od niej. Usiadła. Spojrzała na mnie od dołu. Uśmiechnęła się promiennie.- Jakie posiadasz Kuy?
- 1. kyu.- Odpowiedziałem. Mina Harutou położyła by mnie na łopatki gdyby nie sytuacja w jakiej się teraz znalazłem.- Proszę o wybaczenie.- Dodałem i skierowałem się w stronę wyjścia z Sali. Szybkim krokiem zmierzyłem w stronę miejsca najbardziej cichego i ustronnego.

^^~^^

Pod wieczór przestałem się pałętać po mieście bez celu. Doszedłem do wniosku, że jednak powinienem wrócić do domu. Stanąłem na jednym z mijanych przeze mnie wcześniej przystanków. Oparłem się o jego boczną ścianę. Autobus powinienem mieć za jakieś pięć minut. Sięgnąłem do kieszeni. Przypomniało mi się, że nie włączyłem dźwięków kiedy wychodziłem ze szkoły. Spojrzałem na wyświetlacz i skrzywiłem się delikatnie. 50 połączeń nie odebranych oraz dwa razy więcej smsów. Spojrzałem na listę połączeń.
2 połączenia nieodebrane od Shin:D.
5 połączeń nieodebranych od Kei:p
10 połączeń nieodebranych od Senou.
10 połączeń nieodebranych od Go.
20 połączeń nieodebranych od D.W.T.I.M
3 połączenia nieodebrane od Risa.

Wypuściłem głośno powietrze. Mogłem się tego spodziewać. Nawet nie chciałem myśleć, o tym co znajdę w skrzynce odbiorczej. Chociaż nie powiem, że podświadomie miałem nadzieje znaleźć tam wiele reklam. Chciałem już zacząć przeglądać skrzynkę odbiorczą kiedy na wyświetlaczu pojawiła się nazwa osoby, która do mnie dzwoniła.
D.W.T.I.M

Skrzywiłem się ale odebrałem.
- Tak?- Zapytałem cicho.
- Odebrał.- Usłyszałem po drugiej stronie.- Czemu kurwa nie odbierasz moich telefonów?!
- Miałem wyłączone dźwięki.
- Wpadaj do parku koło budy.
- Nie dam rady.
- Mnie nie interesuje czy nie dasz rady. Nudzi mi się i potrzebuje swojego Kochanie koło siebie.
- Jak ci się nudzi to ściągnij ubrana i go pilnuj.- Warknąłem. Koło mnie zatrzymał się autobus. Wszedłem do środka i pokazałem kierowcy bilet. Kiwnął głową. W całym autobusie nie było nikogo.
- Pyszczysz tak tylko dlatego, że jesteś daleko.
- Nie mam dzisiaj humoru na żadne kłótnie, twoje wygłupy i tym podobne.
- Wiesz, że mnie to gówno obchodzi?
- A wiesz, że mnie też, że ciebie to tyle obchodzi. Jestem zmęczony, zmarznięty i głodny dlatego nigdzie nie przyjdę.
- TO ZAPIERDALAJ DO KUCHNI COŚ ZJEŚĆ!!!- Wydarł się. Odsunąłem na chwilę słuchawkę od swojego ucha. Spojrzałem na nią wzruszając ramionami.
- Właśnie tam jadę.- Warknąłem do niego.
- To gdzie ty jesteś?- Zapytał. Nie odpowiedziałem tylko się rozłączyłem. Wiedziałem, że dostane od niego za to, ale miałem to w dupie. Ja naprawdę nie miałem dzisiaj humoru na jego bzdurne zachciewajki!
Wysiadłem centralnie pod swoim domem. Kierowca był na tyle miły, że zatrzymał się
w połowie drogi do przystanku. Chyba odczytał mój adres na bilecie.
- Dziękuje. Dobranoc.- Powiedziałem podchodząc do drzwi. Nacisnął jakiś przycisk.
- Nie ma za co mały. Leć coś zjeść i się ogrzać.- Dodał. Zerknąłem na niego kiedy stałem już na chodniku. Poczekałem, aż odjedzie. Dopiero wtedy odwróciłem się w stronę domu. Przeszedłem krótki odcinek pomiędzy chodnikiem, a dziwami z takim trudem jakbym szedł na bosaka po rozbitym szkle. Otworzyłem drzwi wchodząc na holl. Nie zdążyłem nawet ściągnąć jednego buta kiedy objęły mnie silne ale delikatne ramiona. Wtulona w mój tors twarz śmiała się głośno. Zerknąłem w dół.
- Witam panią, pani Calm.- Powiedziałem chłodno. Kobieta z samoobrony podniósł głowę do góry i spojrzała na mnie promienną twarzą.
- Oj nie gniewaj się. Ciesz się, że poprosiłam aby podali tylko nazwisko mojego męża a nie moje.- Powiedziała. Z salonu wyłonił się Go. Miał potargane włosy i wymiętoloną koszulę.
- Hikari jest?- Zapytałem.
- Nie?- Odwdzięczył się pytaniem na pytanie. Spojrzałem wymownie na jego wygląda. Skapnął się o co mi chodzi.- To sprawka tej żmii.- Zawołał.
- Jak ty się odzywasz do swojej starszej siostry gówniarzu!- Krzyknęła kobieta i skoczyła mu na plecy przewracając go na ziemię. Założyła mu blokadę na szyi z własnych rąk wyginając się niebezpiecznie do tyły. Kręgosłup brata wyglądał prawie jak „U”. Zdjąłem buty i ich wyminąłem wchodząc do góry po schodach.
- Przyjdź… na… obiad…- Wycharczał Go. Machnąłem ręką, na znak, że zrozumiałem. Wszedłem do swojego pokoju. Pospiesznie przebrałem się w luźne dresy i luźną bluzkę z długim rękawem bez żadnego nadruku. Włosy zaczesałem wczoraj zakupioną opaską do tyłu. Zszedłem na dół. Już nikt nikogo nie maltretował pod drzwiami wejściowymi. Wszedłem do kuchni.
- Szkoda, że nie mogłem zobaczyć jego miny.- Powiedział Senou nakładając kolejną porcję obiadu na talerz i stawiając go na stole.
- W sumie ja też nie widziałam. Tak się schował, że dojrzałam go jak wyszedł na środek.- Powiedziała.
- Hikari mówił, że niezłe przedstawienie daliście.- Dodał Go. Stał oparty o szafki. Masował sobie szyje.
- Nie przywitasz się ze swoją kochaną siostrzyczką?- Zapytała kobieta. Spojrzałem na nią. Podszedłem do niej. Pociągnąłem ją w swoją stronę sprawnie kładąc jej tułów na stole. Sięgnąłem po deskę do krojenia. Zamachnąłem się, ale Go złapał mnie pospiesznie za rękę.
- Co ty wyprawiasz?- Zapytał zaskoczony. Kobieta po chwili oprzytomniałą i spojrzała na mnie wykręcając głowę w tył.
- Jak to co? Witam się z nią prawie tak samo jak ona chciała się ze mną w szkole przy wszystkich przywitać.- Odpowiedziałem. Wyprostowała się gwałtownie.
- Osz ty mały szkodniku!- Zawołała. Zaśmiałem się i objąłem ją delikatnie w ramionach.
- Hej Risa-onesama.- Powiedziałem czule. Zaśmiała się cicho.
- Siema Nii-chin.- Odpowiedziała.
- Jak ty się chciałaś z nim przywitać?- Zapytał Senou.
- Oj, już tak nie dramatyzujcie.- Machnęła ręką jakby nic się nie stało. Usiadłem na swoim stałym miejscu przy stole nadal trzymając jej ciepłą rękę w swoich dłoniach jakbym się bał, że tylko zniknie kiedy przestanę czuć ciepło jej ciała. Nie przeszkadzało jej to. Opowiadała o sobie, o tym czym się teraz zajmowała, o swoim mężu Johnie oraz ich bliźniaczkach nadal trzymając mnie za rękę.

** godzinę później**

Wycierałem ostatni talerz. Senou grzebał coś w lodówce. Spojrzał na mnie z nadzieją
w oczach. Coś czuje, że szykuje mi się mały spacerek.
- Skończyłeś już?
- Tak.
- Podskocz do sklepu.- Poprosił. Wypuściłem głośno powietrze odwieszając ściereczkę na miejsce.
- A ty nie możesz?
- Chcę zrobić desery, ale brakuje mi kilku składników.- Powiedział składając ręce w błagalnym geście.
- No dobra.- Powiedziałem. Spojrzałem na siebie. Przebierać się?
- Tak jest dobrze. Ale ubierz arafatkę na szyję.
- Dres i arafatka?- Zapytałem. Uśmiechnął się.
- To ubierz jeansy. Ale szybko.- Dodał i porwał z półki kartkę oraz ołówek. Poszedłem szybciej niż normalnie do góry. Wciągnąłem na siebie ciemne jeansy. Na szyi obwiązałem swoją arafatkę. Spojrzałem na swoje odbicie lustrzane. No tak mogę iść. Zbiegłem na dół kiedy Senou zirytowany zbyt głośno wypowiedział moje imię.
- Bo zaraz sam pójdziesz.- Warknąłem ubierając na siebie trampki.
- Gdzie idziesz?- Zapytała moja siostra. Spojrzałem na nią jednocześnie wciskając sznurówki do butów.
- Do sklepu. Chcesz coś?- Zapytałem.
- Iść z tobą.- Odpowiedziała. Opuściłem na chwilę głowę.
- Ja wrócę za piętnaście minut, więc…
- Ale ja chce.- Tupnęła nogą. Kto tutaj był najmłodszy bo chyba zapomniałem? Pokręciłem przecząco głową.
- Masz minutę.- Powiedziałem. Uśmiechnęła się. Zgarnęła z komody w salonie swój telefon. Podbiegła do mnie wciągając na nogi swoje ciężkie buty. Wziąłem od Senou listę oraz pieniądze.
- Czekaj.- Zatrzymał mnie. Spojrzałem na niego. Czyżby o czymś zapomniał? Ale on nie podszedł do kuchni tylko podszedł do mnie. Złapał tył mojej arafatki. Kilkoma ruchami poprawił ją aby „dobrze wyglądała”. Napiąłem wszystkie mięśnie.- Teraz możesz iść.
- Na pewno?
- Tak.
- Jesteś pewny?
- Tak.
- Ale tak na sto procent?- Zapytałem nie patrząc na niego. Milczał chwilę po czym obrócił mnie w swoją stronę. Zmierzył mnie dokładnie.
- Rozporek zapnij.- Powiedział. Złapałem się pospiesznie za swoje krocze. Zaśmiał się głośno.- Żartowałem. Możesz iść.- Dodał. Wyszedłem z domu nie oglądając się za siebie.
- Daleko macie sklep?- Zapytała Risa zrównując się ze mną po chwili. Zwolniłem trochę.
- Jakieś pięć minut drogi stąd moim tempem.
- A moim?- Zapytała rozradowana. Poczułem na swojej dłoni ciepło jej palców.
- Nie jestem już dzieckiem.- Powiedziałem oburzony, ale nie zabrałem ręki.
- Jak dla mnie jesteś. W domu jakoś ci to nie przeszkadzało.
- W domu nikt nas nie zobaczy.
- Wstydzisz się? Mnie?- Zapytała. Spojrzałem na nią zaskoczony.
- Weź przestań tak gadać bo cię cofnę do domu.
- Ale ty się pyskaty ostatnio zrobiłeś. Go coś wspominał, że od kiedy tutaj przyjechaliście stałeś się bardziej…”żywiołowy”. Tak to chyba dobre określenie.
- Dlaczego Go coś takiego powiedział?
- Ponieważ…- Urwała. Spojrzała na mnie.- …chciałam cię zabrać do siebie. Ale widzę, że już z tobą lepiej.
- Zabrać mnie? Ale jak to?- zapytałem zaskoczony. Skręciliśmy w lewo. W oddali widziałem już budynek sklepu.
- Rozmawiałam z Nanoka’om i Kare.- Powiedziała obserwując moją reakcję. Napiąłem całe mięśnie ciała. Minęła chwila, aż przestałem miażdżyć jej palce o czym dowiedziałem się dopiero po chwili.- Tak się zastanawiałyśmy czy dobrze zrobiłyśmy pozwalając ci mieszkać z Senou i Go.
- Dobrze mi się z nimi mieszka.
- Nie przeczę, że to źli bracia. W końcu wcześniej ja i nasze siostry dobrze ich wychowaliśmy ale tutaj chodzi o to, że… no wiesz… dwóch facetów wychowujących dziecko…
- Nie jestem dzieckiem. A jak trzy dziewczyny zajmowały się trzema chłopakami to było dobrze.
- Nie chcę się z tobą kłócić.- Powiedziała krzywiąc się przy tym.- Daj mi dokończyć.
- Dobra.
- Użyłam słowa „chciałam” jakbyś nie zauważył. Chodząc po szkole rozglądałam się. Słuchałam. Rozmawiałam z Go i Senou. Dowiedziałam się, że bardzo się zmieniłeś. Jakbyś zaczął się budzić…- Urwała kiedy obdarzyłem ją nad wyraz chłodnym spojrzeniem.
- Nie mam zamiaru się budzić. W moim kokonie jest mi bardzo dobrze.
- Tylko uważaj… abyś nie obudził się zbyt gwałtownie. Pamiętasz jak to się skończyło ostatnim razem?
- Jakbym nie pamiętał to bym nie wiedział dlaczego jestem w tym mieście.- Tymi słowami zakończyłem naszą rozmowę. Weszliśmy do sklepu. Krążyłem między pułkami szukając tego co mi napisał na liście Senou. Risa podbiegła do mnie.
- Pamiętasz to?- Zapytała trzymając w ręku kilka opakowań gumy maoam. Uśmiechnąłem się.
- Pamiętam.
- Chcesz?- Zapytała. Chorego się pytała. Kiwnąłem twierdząco głową.- Tylko nic nie mów Senou. Mówił, że na deser zrobi coś mocnego więc mamy mieć na to miejsce.
- Spoko.- Uśmiechnąłem się. Wyszliśmy ze sklepu trzymając się za ręce. Śmiałem się głośno
z jej opowieści jak to jedna z jej córek chciała umyć swoje rybki i wlała im do akwarium pół butelki mydła w płynie. Później zaczęła snuć inną opowieść. Starsza z bliźniaczek śpiesząc się na wieczorynkę zawisła na żyrandorze zrywając go ze sporą częścią sufitu. Wieczorynek na całej ulicy nie było przez trzy dni, aż elektrycy nie naprawili szkód jakie wyrządziła.
Gdzieś niedaleko usłyszałem odgłos pędzącego motoru. Zamyśliłem się na moment. Pokręciłem głową. Spojrzałem na nią uśmiechając się szeroko. Kocham ją jak i moje pozostałe dwie siostry, ale nie wyobrażam sobie, abym miał z nimi zamieszkać na stałe. Że niby miałbym nie widzieć Senou i Go. Jakoś nie mogłem tego przyjąć do wiadomości. Nawet jak jeździłem do któreś z sióstr zawsze towarzyszyli mi oni. Nanoka była najstarsza. Później lecąc po kolei była Risa, Kare, Go, Senou i ja. Najmłodszy z klanu Mabuchi. Zaśmiałem się głośniej.
- Z czego się śmiejesz?- Zapytała przerywając swoją opowieść.
- Z niczego ciekawego.- Odpowiedziałem otwierając jej drzwi od domu. Za moimi plecami po ulicy z zawrotną prędkością przejechał jeden ze ścigaczy. Nim się odwróciłem już go nie było. Wzruszyłem ramionami i zamknąłem za sobą drzwi. Ciekawe kto szalał w tym mieście na takich maszynach?

^^~^^

Wszedłem na dach z lekkim ociąganiem. Dzisiaj Go miał wolne więc ponownie mogłem jeść śniadanie jego domowej roboty, a nie żarcie z bufetu po które i tak musiałem pójść dla reszty. Dzisiaj
z Risa’om mieliśmy zrobić desery po obiedzie. Przegraliśmy wczoraj w karty i taka była nasza kara. Chociaż jak dla mnie była ona większa zważywszy to jak ona gotowała (jej mąż był szefem kuchni to sobie wyobraźcie).
Postawiłem na środku tak jak zawsze siatki z napojami i kanapkami. Z tym co było zapisane
w porannym sms’ie od Kei ‘a. Kei zerknął na mnie po czym szybko spojrzał w bok. Był… przerażony? Spojrzałem na pozostałych. Miki i Natsu w ogóle na mnie nie zerkali. Shin patrzył błagalnie. Aki przytrzymywał go trzymając mu na ramieniu białą i drżącą z wysiłku dłoń. Patrzył na mnie z wyższością. Jakby coś wygrał. Spojrzałem na Harutou. Poruszał nerwowo nogą. Miał mocno zaciśnięte zęby. Nie patrzył na mnie tylko na Kei ‘a. O co im chodziło? Wzruszyłem ramionami.
- Widzę, że wszyscy mają tak zarąbiste humory. Chyba będzie lepiej jak załatwicie swoje paczkowe problemy beze mnie. Pozwólcie, że wrócę do klasy.- Powiedziałem i odwróciłem się do nich tyłem. Moje ciało z głośnym hukiem zatrzymało się na drzwiach. Odwróciłem się pospiesznie. Co jest?! Poczułem na szyi zimne palce Harutou.
- To ta DZIWKA nauczyła cię OBCIĄGAĆ?!- Warknął przybliżając twarz do mojej twarzy. Spojrzałem na niego zaskoczony.
- Nie… wiem… o… czym… mówisz…- Wycharczałem próbując złapać oddech. Palcami ledwo co dotykałem podłogi.
- Nie pierdol! Widziałem jak wczoraj właziłeś z nią do sklepu! Trzymając się za rączki! Nie sądziłem, że chodzę z KURWĄ, która zadaję się z taką DZIWKĄ!- Wykrzykiwał zdania prosto
w moją twarz. Drgnąłem.
- Harutou! Puść go! Daj mu wyjaśnić!- Shin podbiegł go niego, ale w ostatniej chwili silne ręce Aki’ego oplątały jego ramiona.
- Shin! Morda!- Ryknął Harutou.- A więc moja kurewko pokarz mi czego nauczyła cię ta zdzira!- Krzyknął i siłą zmusił mnie do uklęknięcia przed nim. Spojrzałem na niego przerażony. On chyba nie chciał…?!
- Haru!- Keisuke podbiegł do niego próbując uwolnić moją szyję. Teraz i jego była złapana
w zimne kleszcze wolnej łapy chłopaka.
- Morda! Albo się zamkniecie, albo wszyscy wypiedalać!- Krzyknął. Jego spojrzenie było zimne. Dość często mi dokuczał, ale nie miał tego rodzaju oczu. Na ustach wykwitł uśmiech szaleńca.- Albo lepiej filmuj. Filmuj jak ta kurwa mi obciąga.
- Po co?- Zapytał przerażony masując sobie szyję.
- Wyślę ten filmik jego starym. Niech zobaczą jaką dziwkę mają w domu.- Zakpił. Zacisnąłem palce w pięść i uderzyłem tam gdzie mogłem dosięgnąć. Nie moja wina, że było to kroczę. Do moich uszy doleciał przeraźliwy wrzask. Później poczułem tępy ból z lewej strony twarzy. Upadłem na podłogę. Usiadłem po chwili zaskoczony. Podniosłem okulary. Wstałem ciężko oddychając. Harutou leżał pod moimi nogami. Trzymał się za kroczę. W jego oczach pełnych nienawiści i chęci mordu pojawiły się łzy bólu.
- Nigdy! Nigdy nie mów o moich rodzicach w taki sposób! Ani o nich ani o nikim z mojej rodziny!- Wydarłem się na niego. Kei podbiegł do mnie przytrzymując mnie abym nie zrobił czegoś więcej.- I nie nazywaj mojej siostry dziwką. Sam nią jesteś śpiąc z kim popadnie!- Dodałem. Odtrąciłem Kei ‘a i ciężkim krokiem poszedłem w stronę drzwi. Trzasnąłem nimi z całej siły schodząc na dół. Nawet nie wiedziałem kiedy wszedłem do łazienki. Zamknąłem się w jeden z kabin. Nawalałem z całej siły pięścią w ścianę.- KURWA! KURWA! KURWA! KURWA! KURWA!- Po każdym jakże pięknym słówku następowały cztery ciosy w ścianę. Opadłem na podłogę. Oddychałem ciężko. Zabić to mało powiedziane!! Starałem się uspokoić. Myśleć o czymś przyjemnym. Przypomniało mi się, że rano zapakowałem do plecaka kilka paczek gum maoam. One mnie trochę rozluźnią. Nim się obejrzałem stałem przy ławce i wyciągałem z plecaka paczkę gum.
- Nii pani Calm pyta czy…- Nasz wychowawca przerwał w połowie zdania, kiedy do klasy jak burza wpadł Harutou sapiąc jak pociąg. Spojrzałem jeszcze w stronę tablicy. Hikari i Risa stali po drugiej stronie biurka. Kilka dziewczyn z nią rozmawiało. Odwróciłem się w stronę mojego chłopaka.
- Oj! Mabuchi jesteś trupem!- Ryknął przedzierając się przez ławki.
- Harutou przestań!- Do klasy wpadł Kei oraz zapłakany Shin. Z lewego kącika ust ciekła mu krew. Ciekawe który go uderzył? Dostałem w twarz za bardzo zapatrzony na usta chłopaka. Okulary
z cichym dźwiękiem upadły na podłogę. Usłyszałem chrzęst szkła i plastiku. Spojrzałem w dół. Noga Harutou zmiażdżyła moje okulary. Serce stanęło mi na moment.
- Taki kurwa maminsynek wycackany przez mamusie i tatusia, wychowany w domu pełnym miłości nie będzie mnie kurwa bił! Już ja mu pokarze co to znaczy ciężkie życie!- Wydarł się do Keisuke, ale patrząc na mnie. Uniosłem wzrok z okularów które zgniótł.
- NII NIEEEE!- Tylko tyle zdołałem usłyszeć nim ogarnęła mnie ciemność. Nic nie widziałem. Nic nie słyszałem. Nic nie czułem. W końcu byłem wolny. W końcu kajdany przeszłości puściły. Nie stałem w miejscu. Mogłem ruszyć na przód.
***********************************
Wiem, że w tych opowiadaniach akcja dzieje się bardzo szybko, ale po prostu miałam tyle pomysłów na raz a chciałam je zrealizować więc nie mogłam sobie pozwolić na pisanie rozdziałów na 20 stron.
Pozdrawiam
Gizi03031

niedziela, 9 października 2016

2. „Jeżeli wrzucisz żabę do wrzątku od razu z niego spierdoli, ale co jeżeli wrzucisz ją do letniej wody i powoli zaczniesz ją podgrzewać?” 2

Hej.
Widzę, że póki co moje opowiadania nie mają brania, ale może z czasem się to zmieni. Jeżeli nie to i tak będę dodawać tutaj to co mam aktualnie napisane. Nie po to siedziałam tyle czasu i to tworzyłam, aby teraz z dziwnych i niezrozumiałych mi powodów tego tutaj nie dodawać.
Może ktoś to jednak czyta:)
Pozdrawiam i życzę miłego czytania:)
*******************************
Stałem przy jednej z tablic na matematyce. Przy drugiej stał Harutou przy trzeciej z kolei Keisuke. Nauczyciel wywołał naszą trójkę do tablicy bo podobno rozmawialiśmy na lekcji. W sumie oni gadali. Ja siedziałem pomiędzy nimi.
- Proszę. Klasa nie wyjdzie na przerwę jeżeli każdy z was nie rozwiąże tych zadań.- Powiedział podając każdemu z nas po książce. Miałem zaznaczone zadanie nr 8. Przyjrzałem mu się. Łatwizna. Nauczyciel krążył po klasie kiedy rozwiązywałem zadanie. Odłożyłem kredę na miejsce i otrzepałem ręce. Spojrzałem i na jednego i na drugiego. Zapisali tylko początek równania. I nic więcej. Lampili się na tablicę z nadzieją w oczach jakby zadanie miało się samo rozwiązać. Pokręciłem przecząco głową i spojrzałem w stronę nauczyciela.
- Przepraszam…- Zacząłem. Spojrzał na mnie tak samo jak pozostali którzy tutaj z nami byli. Wskazałem kciukiem na tablicę, która była za mną.
- Skończyłeś?- Zapytał. Kiwnąłem głową. Podszedł do tablicy.  Przeleciał po niej wzrokiem.- Możesz usiąść.- Dodał. Kiwnąłem głową zajmując swoje standardowe miejsce. Spojrzałem na tablice spisując zadania na niej zapisane. – Jeszcze nie skończyliście?- Zapytał nauczyciel.
- To jest trudne.- Zauważył Keisuke.
- Dla ciebie baranie wszystko jest trudne!- Uderzył go delikatnie książką w głowę.- Ja się jeszcze dziwie, że rodzice wysyłają cię do szkoły.
- Szczerze? To ja też.- Przyznał i uchylił się przed książką.- Harutou a tobie jak…?- Urwał patrząc na jego stronę tablicy. Przekrzywiłem głowę. Chemia? Rozwiązując zadanie z matmy wtryniła mu się tam chemia?!- DOŚĆ TEGO!! PO LEKCJI DO POKOJU NAUCZYCIELKIEGO! WASZA DWOJKA!!- Ryknął nauczyciel.
- A on?- Zapytał Keisuke.
- On zrobił swoje zadanie.- Zauważył nauczyciel zamykając oczy. Nosiło go i to nieźle.
W sumie to mu się nie dziwiłem. Unikałem jego spojrzenia. Nie. Nawet się nie starałem. Po prostu nie patrzyłem w jego stronę. Harutou obdarzył mnie chłodnym spojrzeniem. Na pewno nie będę z nim siedział i słuchał jak matematyk beszta go za głupotę! Zadzwonił dzwonek. Zerwałem się ze swojego miejsca. Czyjaś ręka mnie przytrzymała.
- Gdzie to się wybierasz?- Powiedział szeptem. Dlaczego nie mówił głośno tak jak wczoraj
i dzisiaj? Zerknąłem na rękę która zatrzymała się na moim barku.
- Do… do toalety idę.- Powiedziałem.
- Przyjdź na dach.- Odparł i puścił mnie. Kiwnąłem głową. Może jeżeli będę się obijał to nie będę musiał z nimi tak długo siedzieć? Nie wiem zobaczy się w praniu. Jak coś to powiem, że dostałem rozwolnienia bądź zatwardzenia? Coś z tych rzeczy. Ciekawe co bardziej by go zadowoliło?
Pokręciłem przecząco głową. Spojrzałem przed siebie. Już? Szybko się uwinąłem skoro myłem już ręce. Z doświadczenia wiedziałem, że odwlekanie w nieskończoność tego co nie przyjemne nie sprawi, że to coś całkowicie zniknie.
Wyszedłem z toalety na korytarz. Kątem oka zauważyłem Keisuke. Ruszył za mną zachowując dystans kiedy tylko zmierzyłem w stronę dachu. Szedł za mną? Przystanąłem koło okna naprzeciwko najbliższej klasy. Spojrzałem na zegarek. Nie minęło nawet dziesięć sekund kiedy stanął koło mnie.
- Idziemy w tą samą stronę, więc możemy iść razem.- Powiedziałem tylko i ruszyłem przed siebie wiedząc, że będzie szedł za mną. Zrównał się ze mną kiedy weszliśmy na korytarz prowadzący na dach.
- Skąd…?- Zaczął, ale urwał. Wzruszyłem ramionami. Wytłumaczenie mu tego były by zbyt kłopotliwe.
Wszedłem na dach przytrzymując za sobą drzwi. Keisuke przeszedł koło mnie i ruszył przodem. Puściłem drzwi, które po chwili zamknęły się z cichym pyknięciem. Ruszyłem za nim chowając ręce do kieszeni.
Mój domniemany „chłopak” siedział oparty o ścianę. Koło niego siedziało trzech innych chłopaków oraz jedna dziewczyna. Pierwszy z chłopaków ten najbliżej mnie był średniego wzrostu. Posiadał delikatnie przydługawe brązowe włosy. Magnetyzujący zielony kolor oczu. W lewym uchu jeden kolczyk w kształcie gwiazdki. W drugim uchu w połowie małżowiny dwa okrągłe kolczyki. Na szyi jakiś wisiorek. Ubrany w mundurek szkolny pozostawiający wiele do życzenia.
Drugi z chłopaków siedział za raz koło niego, ale odwrócony do niego plecami. Wyglądał jakby się na niego pogniewał. Wysoki chłopak o krótkich białych włosach i czerwonych oczach. Delikatne rysy twarzy. Patrzył zamyślony w niebo bawiąc się kartonikiem po soczku. Również ubrany w mundurek szkolny. Wszystko byłoby z nim idealnie gdyby miał normalnie założony krawat.
I zaraz? Białe włosy były legalne w naszej szkole? Chłopak ich nie przefarbował?
Mój wzrok mimowolnie powędrował do kolejnego chłopaka. Wyglądał na mieszańca. Miał brązowe włosy jak i oczy w połowie ukryte pod ciężkimi powiekami. Był wysoki i szczupły. Na ręku miał jakiś rzemyk. Pod kołnierzykiem od koszuli dojrzałem taki sam na jego szyi. Rzucił roześmiany jabłko jedynej dziewczynie w tym towarzystwie.
Niska dziewczyna o długich brązowych włosach sięgających jej ud złapała sprawnie lecący w jej stronę owoc. Czerwone oczy zalśniły kiedy złapała jabłko. Zero ozdób, zero makijażu. Na sobie żeński odpowiednik mundurka szkolnego.
- Jesteśmy.- Spojrzałem na Keisuke który podszedł do Harutou. Chłopak spojrzał w moją stronę nie okazując żadnych emocji.
- Widzę, ślepy nie jestem.- Powiedział cicho. Keisuke wypuścił powietrze siadając koło niego.- Siadaj.- Dodał patrząc na mnie. Spojrzałem na „podłogę”. Nie uwierzę, że jest czysta. I ja mam niby na tym usiąść? Zdjąłem swoją marynarkę. Wywlokłem ją na drugą stronę i składając ją w perfekcyjną kostkę położyłem w miejscu w którym planowałem usiąść.- Czy ty musisz to robić?- Warknął. Zatrzymałem się w pół siadzie i spojrzałem na niego nie rozumiejąc o co mu chodzi. Czy ja zrobiłem coś nie tak? Usiadłem na swojej marynarce i wypuszczając głośno powietrze spojrzałem na niego.
- Słucham?- Zapytałem. Zacisnął palce u nasady nosa.
- Później to z ciebie wyplewię.- Powiedział jakby sam do siebie. Zmarszczyłem czoło. Co on chce ze mnie wyplewiać?- Może usiądziesz bliżej?
- Dlaczego?
- Jako mój chłopak  powinieneś…- Urwał kiedy na niego spojrzałem. Nie wiem jaki miałem wyraz twarzy, ale on na chwile otworzył szerzej oczy.- Naprawdę nie będę się nudził.
- Serio poprosiłeś to coś o chodzenie?- Zapytał Keisuke.
- Kolejny?- Zapytała dziewczyna. Spojrzałem na nią, później na Harutou i znowu na dziewczynę.
- Może najpierw was sobie przedstawię z racji tego iż tylko Keisuke zna go osobiście.
- Wątpię.- Wypaliłem bez ogródek. Spojrzał na mnie chłodno.
- Nie lubię jak ktoś kto aktualnie jest moją dupą odzywa się nie pytany.- Warknął. Przyjrzałem mu się uważnie. Jeżeli powiem o nim bratu, ten go zabije.- To jest… powiedzmy Nii Mabuchi. Nie podam wam jego pojebanego imienia, bo sprzątnie wam ono sen z powiek. Aktualnie ja i Nii spotykamy się ze sobą od dzisiaj.
- Zrobiłeś to.- Jęknął Keisuke opuszczając załamany głowę w dół. Chłopak go zignorował.
- Keisuke znasz.- Wskazał na brązowowłosego.- Aki Sorani.- Pokazał kolejnego. Tym razem padło na białowłosego.- Shin Kurosawa. To jego siostra Natsu i ich przyjaciel z dzieciństwa Miki Forbedrey.- Dokończył. Kiwnąłem głową. Ciekawe co brat robi dzisiaj na obiad? W sumie… dzisiaj gotował Senou. Czyli za pewne znowu zrobi omlet z curry. Może zajdę po drodze do domu do jakiegoś baru i coś sobie zjem? Wtedy za pewne byłby zły…?
- Ten jak długo wytrzyma?- Zapytała Natsu. Spojrzałem na nią schodząc z obranego przez moje myśli toru.
- Nie wiem. Się zobaczy.
- Ostatni ile wytrzymał?
- Dwa tygodnie. Starzy go później przenieśli do innej…- Keisuke urwał swoją wypowiedź gapiąc się w swoją komórkę. Zaśmiał się po chwili głośniej.- Osiedle Hanabi to to nowe wybudowane w zeszłym roku?
- Ta… Dlaczego pytasz?- Zapytał Aki. Zmarszczyłem brwi.
- Stara załatwiła mi tam korepetytora.
- Dlaczego znowu?- Zapytał Shin odwracając się w stronę kumpla. W jego ustach znajdowała się słomka, która jeszcze chwile temu znajdowała się w maltretowanym przez jego palce kartoniku od soku.
- Za matmę.- Wyjaśnił i schował telefon do kieszeni swoich spodni.- Dzisiaj mam się u niej pokazać.
- Laska?- Zapytał Aki. Keisuke kiwnął głową.
- Starzy nie chcą abym spedalił kogoś innego więc wybierają mi laski.- Powiedział bez ogródek. Poczułem na sobie czyjeś spojrzenie. Spojrzałem w tamtą stronę. Harutou przyglądał mi się uważnie. Skoro jego kumpel był pedałem to dlaczego…
- Wiem o czym myślisz.- Powiedział nadal gapiąc się na mnie.
- Słucham?- Zapytałem. Nie że nie dosłyszałem. Chciałem aby powiedział co takiego jego zdaniem myślę.
- Haru nie mogłeś wybrać kogoś mniej wkurwiającego?- Zapytał Aki.
- A mi się podoba.- Ponownie głos w debacie, o mojej jakże zajebiście skromnej osobie zabrał Shin. Spoglądał na mnie. Aki gapił się na mnie nienawistnym spojrzeniem cały czerwony na twarzy. He?
- A co ci się w nim takiego kurwa podoba?!
- Jest… uroczy.- Odpowiedział chłopak nie patrząc na swojego sąsiada. Aki zerwał się na równe nogi.
- Aki, zostaw.- Powiedział Harutou kiedy ten zbliżył się do mnie z wyciągniętą w moją stronę ręką.
- Bo?!- Warknął, ale nie ruszył się dalej.
- Aki.- Padła chłodna odpowiedź. Keisuke zaśmiał się głośno.
- Shin dałbyś mu dupy, a nie gniewasz się o ostatnie. Dałbyś mu i wszyscy byli by zadowoleni.- Powiedział Luźny. Shin drgnął po czym cisnął w niego kartonikiem który trzymał
w ręku.
- To sam mu kurwa daj!- Krzyknął i poderwał się na równe nogi. Ruszył szybkim krokiem
w stronę wyjścia. O dziwo  to nie Aki za nim poszedł tylko Keisuke. Dopadł go przed drzwiami. Objął ramionami. Mówił coś do niego, ale tamten udawał, że go nie słyszy próbując mu się jeszcze przez chwilę wyrwać. Zrezygnował po chwili nieudolnej walki.
- Jeżeli się w końcu nie dogadacie to sam wam wpierdole.- Warknął Harutou. Spojrzałem na niego. Aki ciągle gapił się na mnie.
- To on zaczął.- Powiedział po czym prychnął. Usiadł na swoim wcześniejszym miejscu.
- Z tego co wiem to ty.
- Chyba masz złe informacje.
- No chyba nie. Powiedziałeś mu…
- Zamknij się.- Syknął na niego kiedy do ich grona ponownie wrócił Keisuke i Shin, który tym razem usiadł z dala od Aki’ego.
- Trzymaj swojego chłoptasia przy sobie.- Powiedział Aki gapiąc się na Harutou.
- Nie martw się. Mój chłoptaś nawet nie pomyśli o tym aby mnie zdradzić.
- Przecież to są wygłupy, więc chyba może.- Powiedziała Natsu.
- Pizda cię boli, kretynko? Jak ty to widzisz, abym ja został zdradzany nawet jeżeli związek jest udawany?!- Warknął na nią. Prychnąłem. Wszyscy spojrzeli na mnie kiedy zakryłem usta dłonią. Pokręciłem przecząco głową.- Co mordę szczerzysz?- Zapytał. Pokazałem palcem na siebie później na Shin’a i znowu na siebie. Zaśmiałem się cicho.
- Nie ma szans.- Powiedziałem tylko. Aki warknął cicho.
- Czyli uważasz, że Shin nie jest wystarczająco atrakcyjny aby zawrócić ci w głowie?- Syknął. Spojrzałem na Shin’a który zerkał na mnie zainteresowanym spojrzeniem. Miał czerwone oczy i nie chodzi mi tutaj o ich kolor. Po prostu… płakał. Pokręciłem przecząco głową.- To co?- Aki nie dawał za wygarną. Jeżeli im powiem dlaczego ja i Shin nie mielibyśmy racji bytu to za dużo bym im powiedział. Kątem oka zauważyłem jak Keisuke odpala papierowa po czym podaje zapalniczkę Harutou. Jak zahipnotyzowany gapiłem się na płomień wydobywający się z przyrządu. Z trudem przełknąłem ślinę. Zrobiło mi się sucho w gardle, w tym samym momencie kiedy czyjeś ręce oplotły moją szyje od tyłu zwisając na niej delikatnie. Nieprzyjemny dym tytoniowy drażnił moje oczy.
- Aki zadał ci pytanie.- Usłyszałem ten przenikliwy głos koło swojego ucha. W nozdrza uderzył zapach papierosów. Czułem ciepło kiedy ręka z papierosem zatrzymała się niedaleko mojej twarzy by po chwili wrócić na swoje miejsce.
- Ponieważ… jesteś… ty…?- Zapytałem z trudem. Zacisnąłem dłonie w pięści.
- Palisz?- Zapytał Harutou. W jego głosie można było dosłyszeć nutkę rozbawienia.
- Nieee.- Pisnąłem cicho.
- A chcesz?- Nabijał się ze mnie.
- N…
- Co się tutaj wyprawia?! Harutou znowu palisz?!- Usłyszałem znajomy głos po swojej lewej. Nasz wychowawca. Harutou ani drgnął.- Ile razy mam ci powtarzać?!- Znowu krzyknął. Poczułem jak mięśnie rąk które nadal opatulały moją szyję napinają się niebezpiecznie.- Nii?! Nie mów mi, że i ty też palisz papierochy?! Palisz?!- Krzyknął zatrzymując się przede mną. Spojrzałem na niego od dołu strącając ręce Harutou z siebie.
- Palę?- Zapytałem wstając na równe nogi. Zgarnąłem z ziemi marynarkę.
- Czuć od ciebie fajki. Palisz!- Krzyknął po wcześniejszym obwąchaniu mnie.
- Ja i ogień?! Do reszty cię popierdoliło?!- Wydarłem się na niego po czym nie czekając na żaden odzew wyminąłem go i pobiegłem w stronę klasy. Zostały mi jeszcze trzy lekcje, ale postanowiłem je zignorować. Zgarnąłem swój plecak i ruszyłem w stronę wyjścia ze szkoły. Wyciągnąłem z kieszeni telefon. Mijałem szybko osoby z mojej szkoły nie interesując się ich wyglądem, minami czy zachowaniem. Pierwszy raz drażnił mnie chrzęst kamyczków pod moimi butami, słońce uderzające w moją twarz i ten cholernie delikatny wietrzyk targający moje włosy.
- No co jest?- Usłyszałem przy swoim uchu. Spojrzałem zaskoczony na swoją rękę. Dlaczego Senou do mnie dzwonił skoro wiedział, że jestem w szkole?
- Stało się coś?- Zapytałem skręcając za róg. Niedługo będę w domu.
- To chyba ja się powinienem o to pytać?
- Przecież dzwonisz do mnie, to dlaczego miałbyś się pytać czy coś się sta…
- Nii to ty do mnie zadzwoniłeś.- Przerwał mi. Przystanąłem zaskoczony. Ja? Do niego? Pokręciłem przecząco głową i ruszyłem przed siebie.
- Nie wciskaj mi kitu.
- Mówię poważnie. Sprawdź w połączeniach wychodzących.- Powiedział. Kopnąłem kamień niedaleko mnie. Poleciał z hukiem przede mnie trafiając w zielony śmietnik przymocowany do lampy.
- Dobra nic takiego.
- Chyba jednak coś takiego.
- Dobra. Mówię, że nic się nie stało. Kończę.- Powiedziałem i się rozłączyłem wchodząc na uliczkę prowadzącą do naszego domu. Ciekawe jak ja się wytłumaczę Go z tego co zrobiłem? Może od razu zacznę z nim tą rozmowę jak tylko wróci z pracy? Pokręciłem przecząco głową. To może być ostatnia rozmowa w moim życiu.
Wsadziłem klucz do zamka drzwi. Te otworzyły się delikatnie nim zdążyłem przekręcić kluczyk. Przede mną stanął zaskoczony Senou.
- Che.- Syknąłem pod nosem mijając go w przejściu.
- Co ty tu robisz o tej porze?- Zapytał idąc za mną do mojego pokoju. Myślałem, że dzisiaj będzie później.
- A ty?
- Wczoraj mówiłem na kolacji, że odwołali mi dzisiaj pięć godzin z dydaktyki nauczania więc wróciłem po dwóch godzinach do domu. A ty?
- Go już jest?
- Nie zmieniaj tematu.- Warknął wchodząc za mną do mojego pokoju. Spojrzałem na niego przelotnie.
- Go już jest?
- Będzie za dwie godziny.
- Ok.-  Powiedziałem i położyłem się na swoje łóżko.
- Nii…- Zaczął, ale urwał kiedy jednym przyciskiem pilota włączyłem swoją wierzę. Z jej głośników poleciały spokojne nuty muzyki klasycznej. Wyszedł z pokoju trzaskając drzwiami. Zakląłem pod nosem. Nie wiem ile tak leżałem na swoim łóżku. Otworzyłem oczy i spojrzałem na swoją wierzę. Musiałem przysnąć skoro nie słyszałem jak prawie pięćdziesiąt utworów przelatuje jak z bicza strzelił. Wstałem ściągając z siebie marynarkę oraz spodnie. Wyciągnąłem czyste dresy. Wciągnąłem je na tyłek. Mundurek  powiesiłem na wieszaku. Wygrzebałem długą, czarną koszulkę.
Stanąłem przed lusterkiem. Nawet na siebie nie spojrzałem. Wciągnąłem koszulkę przez głowę. Zarzuciłem bluzę na plecy. Już miałem zapiąć zamek kiedy ktoś zapukał do drzwi mojego pokoju.
- Tak?- Zapytałem otwierając je. Po drugiej stronie stał Go.
- Senou mówił, że o mnie pytałeś.
- A tak. Chcę pogadać.
- Przyjdź za chwilę do salonu.- Powiedział po chwili milczenia i lustrowania mnie swoim wzrokiem. Kiwnąłem głową. Wróciłem na chwilę do swojego pokoju. Powiesiłem starannie mundurek na wieszaku. Ubrałem kapcie na nogi i ruszyłem w stronę salonu.
Wziąłem kilka głębokich wdechów kiedy stanąłem na jego środku. Go siedział na kanapie. Senou wyszedł z kuchni. Skończył gotować? Popatrzyłem na nich. Zamiast usiąść na kanapie albo fotelu tak jak bym to normalnie zrobił postanowiłem usiąść na puchowym dywanie. Go uniósł do góry brew.
- Widzę, że to coś poważnego.- Powiedział. Kiwnąłem głową. Milczał chwilę bawiąc się pilotem, który trzymał w ręku. Wypuścił głośno powietrze.- Może zaczniesz?- Zapytał. Nerwowo wykręcałem swoje palce. Wziąłem głęboki oddech.
- Powiedziałem coś niemiłego mojemu wychowawcy.- Powiedziałem cicho. Pilot w jego ręku przestał obracać się w palcach. Spojrzał na mnie z ukosa mrużąc delikatnie oczy.
- No ja słucham…- Powiedział cicho. Ułożył palce w piramidkę wcześniej odkładając pilot na stoliku. Senou stanął za nim. Przyglądał mi się uważnie.
- W złości powiedziałem, że… że… chyba…- Urwałem. On mnie zabije. Ale lepiej jak ja mu to powiem, a nie jak zrobi to mój wychowawca. Zamknąłem mocno oczy.-Chyba go popierdoliło.- Dodałem cicho. Go nic nie powiedział. Cisza dzwoniła w uszach niemiłosiernie. Otworzyłem oczy
i zerknąłem na niego. Zaciskał palce na nasadzie nosa. Miał zamknięte oczy.
- Dlaczego to powiedziałeś?- Senou na głos zapytał o to, na co odpowiedź chciał znać  Go.
- Ponieważ oskarżył mnie o palenie.- Powiedziałem patrząc na niego. Senou skrzywił się minimalnie.
- TY PALISZ?!- Go zerwał się na równe nogi.Skuliłem się obejmując kolana rękoma..
- Nie.
- SKORO NAUCZYCIEL CIĘ O TO PODEJRZEWA MUSI MIEĆ JAKIŚ POWÓD!
- Mówię, że nie palę.- Powiedziałem łamiącym się głosem. Go nabrał powietrza do płuc kiedy w całym mieszkaniu rozbrzmiał dźwięk dzwonka.
- Otworzę.- Zaoferował Senou i już go nie było w salonie.
- NII DO KURWY NĘDZY MÓWIŁEM CI, ŻE MASZ NIE PALIĆ!!- Ryknął. Pochylił się nade mną. Wciągnął powietrze.
- Ja. Nie. Palę.- Powiedziałem. Szarpnął mną do góry.
- CZUJE OD CIEBIE FAJKI!!- Ryknął. Wyszarpnąłem się z jego uścisku.
- MÓWIĘ, ŻE NIE PALĘ PAPIEROSÓW!- Wydarłem się na niego wyrzucając ramiona na boki.- WYCHOWAWCY MOGŁEM POWIEDZIEĆ, ŻE GO POPIERDOLIŁO ALE MÓGŁ ZAPOMNIEĆ. TOBIE TEŻ MAM TO POWIEDZIEĆ?! TEŻ ZAPOMNIAŁEŚ?!
- NIE WRZESZCZ NA MNIE!!!
- JAK MÓWIĘ SPOKOJNIE TO MNIE NIE SŁUCHASZ!!
- MÓWIĘ WYRAŹNIE, ŻE MASZ NIE WRZESZCZEĆ!!! PALISZ!
- AAAAAAAA!!!! POPIERDOLONY CZŁOWIEKU!!! JA NIE MAM ZTYCZNOŚCI
Z OGNIEM! SAM KURWA KUCHENKI NIE ODPALE A MAM FAJKE ODPALIĆ?!- Wydarłem się na niego popychając go na kanapę. Spojrzał na mnie zaskoczonym spojrzeniem. Oddychałem ciężko.
- Zamknąć te ryję!- Senou wszedł do salonu. Spojrzałem na niego. Zostawił zapalone światło na korytarzu? Czyżby ktoś go odwiedził.- Go w tej chwili przestań i idź skosić trawnik!
- Kosiłem w zeszłym tygodniu.- Powiedział oburzony.
- Po prostu wyjdź z domu tak mam ci mówić! A ty Nishiramakazotarukifui wypierdalaj ochłonąć!- Wydarł się na nas. Drgnąłem. Senou był zły. A to gorsze niż zły Go. Warknąłem cicho pod nosem i ruszyłem w jego stronę. Ominąłem go. Kątem oka zobaczyłem jego gościa. Nim cały nabuzowany i wkurwiony wszedłem do góry mój mózg zdołał wyprodukować jedną myśl „Co tutaj kurwa robi Keisuke?”

^^~^^

Siedziałem sztywno przed swoją ławką w klasie. Jak się mogłem spodziewać po kilku dniach grono uczniowskie dało mi święty spokój. Gdyby jeszcze tylko ten koleś dał mi spokój mógłbym przeżyć liceum tak samo jak gimnazjum. W spokoju, ciszy, powoli bez zmartwień, kłopotów, przyjaciół… Pokręciłem przecząco głową. Ta. Lepiej nie przeżywać go jak gimnazjum. Spokój? Cisza? Bez zmartwień i kłopotów? Wyśmiałem sam siebie w myślach. To nie było moje gimnazjum. Nie będę bawił się w powtórkę z rozrywki. Braci bym do grobu wpakował, a siebie za kraty. Może lepiej jest tak jak jest teraz? Tak. Kategorycznie lepiej.
- Haru to naprawdę zły pomysł.- Najpierw ich usłyszałem. Dopiero później zobaczyłem. Weszli do klasy. Keisuke uwieszał się na ramieniu przyjaciela próbując odciągnąć go od jakiejś dziewczyny, którą obejmował wolną ręką trzymając jej rękę na tyłku. Zmarszczyłem czoło.
Tak, kurwa przyznaje, że ten cały nasz związek to bajeczka wyssana z palca. Tyle, że tylko jego kumple o tym wiedzą. Nikt więcej. Ja mam niby udawać wiernego pieska, a on będzie mnie tak jawnie zdradzał? I że niby ja mam stać z boku, uśmiechać się i mówić, że mi to nie przeszkadza, że mój chłopak na niby mnie zdradza? Musiałbym być skończonym idiotą!
Wstałem ze swojego miejsca. Keisuke od razu mnie zauważył. Drgnął, ale dalej próbował odciągnąć swojego przyjaciela od tej laski. Nawiasem mówiąc nawet nie zwróciłem uwagi jak ona wygląda. Zerkał na mnie co chwilę. Dopiero po kilku sekundach zorientowałem się co oznacza to spojrzenie. Przerażenie. Aż tak się wczoraj zląkł mojej osoby u mnie w domu? Jakoś nie chciało mi się w to wierzyć.
- Oj daj spokój.- Chłopak uśmiechnął się pod nosem. Złapałem go za przegub ręki. Tej którą trzymał na tyłku dziewczyny. Spojrzał w moją stronę z furią na twarzy chcąc zabić tego który przerwał mu miłą pieszczotę. Patrzyłem mu w oczy.- Czego kurwa?- Warknął.
- Spieprzaj.- Powiedziałem. Zmarszczył brwi.
- Co?- Zapytał. Spojrzałem na dziewczynę.
- Spierdalaj.- Powtórzyłem tym razem już do niej. Dziewczyna skrzywiła się i odsunęła nieznacznie od nas.
- Mogę wiedzieć co ty odpierdalasz?- Harutou bez problemu wyszarpnął swoją rękę z mojego uścisku.
- Nie toleruje.- Powiedziałem.
- Czego?
- Tego.
- Kurwa mów wyraźnie.- Warknął popychając mnie na szafki. Odgrodził mi drogę ucieczki kładąc ręce po bokach mojej głowy. Pochylił się nade mną. Poczułem na twarzy jego gorący oddech. Zapach mięty i fajek. Papierosy. Zacisnąłem zęby. To przez niego miałem tą awanturę na chacie.
- Zdrady. Nie toleruje.- Uściśliłem. Położył mi gwałtownie rękę na czole odchylając moją głowę do tyłu. Zbliżył swoją twarz jeszcze bardziej do mojej.
- Słuchaj no. To ty nie masz prawa mnie zdradzić. I mówiłem, że masz się nie pytany nie odzywać.- Warknął. Keisuke próbował go ode mnie odciągnąć. Oddychałem spokojnie chociaż w rzeczywistości mnie nosiło.- Jeżeli w tydzień nauczysz się mistrzowsko obciągać wtedy nie pomyśle
o zdradzie.- Dodał i jego ręka zniknęła z mojego czoło. Stałem oniemiały. W klasie panowała cisza. Każdy się na nas gapił. Obciągał? Co obciągał? Bluzkę w dół? Guzik? Nogawkę? Przechyliłem głowę w bok. Nie rozumiałem go. Jeżeli obciągnę mu dobrze nogawkę albo guzik nie będzie mnie zdradzał.
- Haru kochanie, co to jest?- Zapytała dziewczyna której wcześniej kazałem spierdalać.
- Mój chłopak.- Powiedział tylko i znowu objął ją w pasie. Stali dość blisko mnie abym usłyszał co szepcze jej na ucho.- A może ty mi obciągniesz nim on się tego nauczy?- Zapytał. Dziewczyna popatrzyła na niego uważnie po czym kiwnęła głową.- Keisuke jak coś to zaspałem.- Dodał i wyszedł z klasy. Każdy się na mnie gapił.
Podrapałem się po głowie. Spojrzałem w sufit. Wzruszyłem ramionami i zająłem swoje wcześniejsze miejsce. Po chwili koło mnie siedział Keisuke.
- Masz problemy przez te fajki?- Zapytał kładąc się na swojej ławce. Zerknąłem na niego. Dlaczego on ze mną gada?
- Gadasz do mnie bo…?- Zapytałem szeptem. Nie wiem czy ktoś taki jak on chce aby go widziano z kimś takim jak ja.
- Bo mam taką ochotę.- Odpowiedział chłodno. Przyglądał mi się uważnie.- To co? Odpowiesz na moje pytanie?- Zapytał. Pomachałem w zawiły sposób rękę dookoła swojej twarzy chcąc zwrócić na nią uwagę.
- Czy coś z nią nie tak?
- Nie?- Zapytał zagubiony.
- No właśnie.- Urwałem patrząc na tablicę. Wypuścił głośno powietrze i już się nie odezwał. Do klasy wszedł nasz wychowawca. Czy teraz powinniśmy mieć z nim lekcje? Wstań. Ukłon. Dzień dobry. Siadamy. W sumie ja jako jedyny pozostałem w pozycji stojącej.
- Nii?- Zapytał mój wychowawca poprawiając okulary na nosie. Dopiero teraz przyjrzałem mu się dokładniej. Średniego wzrostu, szczupły mężczyzna. Piwne oczy zerkały zza oprawek okularów. Długie, czarne włosy wiązał w luźną kitkę. Skłoniłem się ponownie gapiąc się na swoje buty. Muszę je dzisiaj wypastować. Brudne są trochę. No dobra. Zakurzone.
- Przepraszam za moje wczorajsze zachowanie!- Zawołałem. Kątem oka widziałem gapiącego się na mnie Keisuke. Miał szeroko otwarte usta.
- Dobrze. Rozumiem. Teraz proszę cię o to abyś usiadł.- Powiedział łagodnym głosem. Zrobiłem to o co poprosił.- Wiem, że nie spodziewaliście się mnie tutaj o tej porze, ale wasz nauczyciel od matematyki źle się poczuł i nie mógł przyjść do szkoły tak więc ja poprowadzę z wami ten przedmiot..- Powiedział.
-Cooo??!!~
- Ale Sensei ty ssiesz z matmy!
- Nie możemy mieć luźnej lekcji?!
- To nie fair!- Kilka osób w dość dosadny sposób pokazało jak bardzo przypadł im ten pomysł do gustu. Zmieszany nauczyciel odchrząknął kilka razy.
- Wasz matematyk poskarżył się wczoraj i to z wielkim bólem co mnie zdenerwowało jakby to była moja wina, że mam w klasie dwóch wybitnie tępych idiotów jeżeli chodzi matematykę. Nie wiem o kogo chodzi, ale przez nich nie mogę wam darować rozwiązania kilku zadań. Dobiorę was w pary. Dostaniecie po siedem zadań. Macie je rozwiązać na kartkach. Podpisać się na nich i oddać. Na jedną parę przypada jedna kartka.- Powiedział. Hę? Że w parach niby? Rozejrzałem się po klasie. Gdyby był tutaj ten idiota liczba osób była by nieparzysta i wtedy mógłbym być sam. Ktoś puknął mnie w ramię. Spojrzałem tam. Keisuke. Przysunął swoją ławkę do mojej. Zmarszczyłem czoło.
- Jesteśmy razem.- Powiedział patrząc gdzieś w bok. Co z nim? Moja głowa bezwiednie opadła na ławkę. W klasie zapanowała cisza.
- Nii czy coś się stało?
- Owszem.- Powiedziałem nie podnosząc głowy do góry.
- Mogę wiedzieć co?- Zapytał mój wychowawca. Czekaj jak on się nazywał? Wiem, głupio zapomnieć imię chłopaka własnego brata. Hikari Ritsukou. Wyprostowałem się i dźgnąłem palcem powietrze pomiędzy mną i Luźnym.
- Dlaczego ja mam być z jednym z Dwójki Wybitnie Tępych Idiotów Matematycznych?- Zapytałem zbolałym głosem. Moja głowa ponownie opadła na ławkę.
- Nie nazywaj mnie tak.- Warknął Keisuke. Spojrzałem na niego wilkiem.
- Ale to prawda.
- A…- Hikari-sensei rozejrzał się po klasie.- A gdzie drugi Wybitny inaczej?
- Zaspał.- Powiedział Keisuke. Nawet powieka mu nie drgnęła.
- Na dachu czy u pielęgniarki?
- Nie wiem.- Odpowiedział gapiąc się w okno. Wychowawca nic więcej już nie powiedział. Spojrzałem na zadania jakie mieliśmy rozwiązać.

Zadanie 2
Ramiona trapezu mają długości 3cm i 5cm, a jedna z podstaw jest trzy razy dłuższa od drugiej. Wiedząc że w dany trapez można wpisać okrąg, oblicz,
a) obwód trapezu
b) długość odcinka łączącego środki ramion

Zadanie 3
W dany okrąg wpisano trójkąt ABC, którego kąty mają miary 30*, 40*, 110*. W punktach A, B, C poprowadzono styczne do okręgu. Oblicz miary kątów trójkąta KLM, utworzonego przez punkty przecięcia tych stycznych.

Zadanie 4
Dany jest odcinek AB i kąt a. Jaki zbiór tworzą wszystkie punkty X spełniające warunek \sphericalangle AXB = a Odpowiedź uzasadnij.

Zadanie 5
Wykaż że dwusieczne kątów wewnętrznych równoległoboku przecinają się w punktach, które są wierzchołkami prostokąta !


Zadanie 6
Wyznacz kąty czworokąta wpisanego w okrąg wiedząc, że przedłużenia boków AB i CD przecinają się pod kątem miary 20*, zaś \sphericalangle B : \sphericalangle D= 2:3

Zadanie 7
Dłuższa podstawa trapezu ma długość 10cm, a docinek łączący środki ramion 8cm. Wiedząc że stosunek długości ramion wynosi 1:3 i w dany trapez można wpisać okrąg, oblicz długości boków trapezu.

Zadanie 8
W dany okrąg wpisano trójkąt ABC, którego kąty mają miary 50*, 30*, 100*. W punktach A,B, C poprowadzono styczne do okręgu. Oblicz miary kątów trójkąt KLM, utworzonego przez punkty przecięcia się tych stycznych.

Spojrzałem na niego odkładając kartkę na ławkę.
- Wiesz jak to rozwiązać?- Zapytałem chociaż odpowiedź była jak dla mnie nader oczywista.
- Wierzysz w Mikołaja?
- Nie.
- No właśnie.- Powiedział. Jego noga nerwowo podrygiwała. Wypuściłem głośno powietrze.
-  Chcesz to poprawiać jak matematyk to sprawdzi?
- Popierdoliło cię?- Syknął zbliżając się do mnie.
- Może trochę milej. Pamiętaj, że ja też w tym siedzę.- Warknąłem na niego wyrywając kartkę z zeszytu.- Odpowiedz.
- Nie chcę.
- Jeżeli ja to rozwiąże dostaniemy minimum 4, ale wtedy na bank będziesz musiał to poprawiać, bo nauczyciel powie, że to ja zrobiłem a ty nic.- Zacząłem swoją wypowiedź wyciągając
z piórnika pióro, dwa kolorowe długopisy, ołówek, linijkę, cyrkiel, kątomierz, temperówkę i gumkę.- Z kolei jeżeli ty to napiszesz to nie będzie trzeba tego poprawiać.
- Dostaniesz pałę.- Stwierdził oczywiste. Spojrzałem na niego.
- Dostaniemy maxa 3 więc będzie dobrze. Ja to sobie poprawię.
- Ja i trója?- Zaśmiał się cicho.
- Chcesz tróje i święty spokój czy może wolisz czwórkę i murowaną poprawkę?- Zapytałem przyglądając mu się uważniej. Skulił się przybliżając się trochę do mnie.
- Tróję.- Powiedział cicho. Uśmiechnąłem się i podałem mu długopis.
- Po pierwsze spisz wszystkie zadania na kartkę.- Powiedziałem. Bez żadnego marudzenia zabrał się za to co mu kazałem. Czułem na sobie spojrzenia kilku osób, ale je ignorowałem. Nie będzie tak źle. Chyba. Spojrzałem w stronę biurka. Nasz wychowawca siedział przy nim i coś pisał. Ciekawe co takiego?
- Już.- Powiedział. Zerknąłem na kartkę. Miał schludne pismo pochylone w lewą stronę. Spojrzałem na długopis który trzymał w ręku. W lewej ręce.
- Przeważnie leworęczni przechylają pismo w prawo.- Zauważyłem. Wzruszył tylko ramionami.- Ok. Pamiętaj co ci teraz powiem, bo to ci się może kiedyś w życiu przydać.
- Na pewno nie powiesz mi niczego co mi pomoże zarobić na chleb.
- Ale pomoże ci pozbyć się matematyka.- Zauważyłem. Kiwnął głową.- Zawsze zabieraj się za zadanie najłatwiejsze i idź stopniowo do najtrudniejszego. Po drugie wypisz dane które zawsze zapisane są w zadaniu. Po trzecie sporządź rysunek jeżeli takowy jest ci potrzebny. Nie zrobisz go jeżeli padnie pytanie z tabliczki mnożenia. Po czwarte wyznacz niewiadomą. Czyli to czego szukasz. Jeżeli zrobisz to przy każdym zadaniu słabą dwóje masz murowaną. Możesz też wypisać wzory jakie będą ci potrzebne.- Mówiłem zginając każdy palec po kolei. Nawet nie zauważyłem, że tłumacząc mu matematykę mówiłem wprost bez owijania w bawełnę. Kiwał głową gapiąc się na mnie jak ciele
w malowane wrota.- Rozumiesz?
- Tak… jakby… chyba… tak.- Wydukał drapiąc się po głowię.
- Ok. To teraz zrób to co powiedziałem.- Odpowiedziałem. Zabrał się za pisanie. Przyglądałem mu się uważnie. Z początku marszczył czoło i wykrzywiał dziwnie twarz. Po chwili jednak wysunął delikatnie język pomiędzy wargi. Wyraz jego twarzy złagodniał. Spojrzałem na to co robił. Rysował. Starannie. Dokładnie. W pełnym skupieniu. Zrobił każdy potrzebny mu rysunek.
- Już.- Powiedział.
- Potrafisz któreś z tych zadań rozwiązać?- Zapytałem. Popatrzył na mnie wilkiem.- Patrz. Np. to. Wstawiasz we wzorze odpowiednie dane liczbowe i liczysz już później z górki.
- To jest pojebane.
- Zrób dwa zadania i dam ci spokój.- Powiedziałem. Prychnął pod nosem. Zabrał się za rozwiązywanie.
- Ty. Łapię.- Powiedział po pięciu minutach ciszy. Odłożyłem na bok swoją książkę
z matematyki. Spojrzałem na kartkę. Zrobił nawet trzy zadania. Przejrzałem je.
- Tutaj masz błąd. Kiedy przenosisz liczbę tutaj musisz zmienić znak. A tak logicznie myśląc długość danego odcinka nie może wyjść ujemna.
- Dlaczego?- Zapytał oburzony.
- Czy widziałeś kiedyś odcinek o długości -7?- Zapytałem. Gapił się na mnie nie rozumiejąc.- Jesteś typem osoby która rozumie jak jej się tłumaczy jak krowie na rowie, tak?
- Mhy.- Kiwnął głową.
- Masz wyobraźnię przestrzenną?- Zapytałem. Ponownie kiwnął głową.
- Wyobraź sobie, że twoje przyrodzenia ma -15 cm długości.- Powiedziałem szeptem. Nic innego nie przyszło mi do głowy. Zmarszczył czoło. Po chwili spojrzał na mnie gniewnie unosząc się na równe nogi.
- Sugerujesz, że mój…?!
- Keisuke! Co ty wyprawiasz?!- Krzyknął nauczyciel.
- To nic takiego. Dałem mu przykład dlaczego długość boku nie może być ujemna. Chyba zrozumiał.- Powiedziałem nie wzruszony jego zachowaniem. Usiadł oburzony na swoim miejscu.
- Keisuke czy ty myślałeś, że bok może mieć…?- Nauczyciel urwał w połowie słowa kiedy po klasie rozniósł się huk spowodowany moim zachowaniem. Złapałem mocno swojego „wspólnika” za lewą rękę uderzając nią w ławkę kiedy zagiął palce na zapisanej już kartce.
- Pognieć to a ci nakopię.- Warknąłem. Patrzył na mnie przez chwilę po czym puścił kartkę. Po chwili schował obie ręce do kieszeni spodni. Sięgnąłem po kartkę przeciągając po niej kilka razy długą linijką. Po chwili do moich uszu doleciał dźwięk dzwonka.

^^~^^

Siedziałem w domu w kuchni przy stole. Koło mnie siedział Senou oraz Go. Naprzeciwko mój wychowawca. Został dzisiaj zaproszony na kolację przez mojego brata. Później mieli pójść na spacer. Do Senou miał przyjść Keisuke. Mój brat będzie mu dawał korki 5 dni w tygodniu. Czyli będę go miał w domu jak członka rodziny. Hmmm…? Podrapałem się po głowie. Ja może poczytam.
- O czym myślisz?- Zapytał Go sięgając po kubek z gorącą herbatą. Spojrzałem na Senou. Brał do ust sporą porcję warzyw.
- Senou wiem, że jesteś w tym dobry. Powiedz mi jak się po mistrzowsku obciąga?- Zapytałem. Po moim pytaniu wszystko potoczyło się tak szybko. Senou zachłysnął się swoimi warzywami przez co te wyleciały pod wpływem siły wyplucia na twarz Go, który w tym samym czasie albo kilkusekundowym opóźnieniu zerwał się na równe nogi wrzeszcząc przeraźliwie. Na jego jasnych spodniach na udach i w okolicach krocza widniała morka plama, która parowała. Wylał na siebie gorącą herbatę. Hikari podleciał do niego wycierając mu spodnie serwetkami porwanymi ze stołu. Gapiłem się na nich skrzywiony.- Czy moje pytanie aż tak was zaskoczyło?- Zapytałem ponownie. Spoglądały na mnie trzy pary zagubionych i o dziwo zażenowanych oczu. O co im chodziło?

** godzinę później**

Go i Hikari musieli przełożyć swój spacer na później. Aktualnie znajdowali się w szpitalu. Musieli sprawdzić czy z jego ciałem wszystko w porządku. Senou zmył się do pokoju pół godziny temu jak tylko na progu pojawił się Keisuke. Skończyłem zmywać naczynia i rozejrzałem się po kuchni. Wzruszyłem ramionami. Jeżeli nie chcę mnie tego nauczyć rodzony brat to sam się tego nauczę.
Wszedłem ociężale po schodach. Wezmę od niego kilka książek, może poczytam w necie. Zapukałem do jego pokoju.
- Wejdź.- Padła krótka odpowiedź. Wszedłem do środka. Pokój mojego brata różnił się trochę od mojego. Urządzony był w kolorach czerwieni i pomarańcza. Pod oknem stało dwuosobowe łóżko. Koło niego na środku pokoju stolik. Za stolikiem i koło łóżka biurko. Koło biurka komoda. Po mojej prawej znajdowała się szafa oraz dwa regały. Wiedziałem, że za drzwiami była półka z telewizorem.- Tak?- Zapytał Senou. Siedział razem z Keisuke przy stoliku. Spojrzałem na chłopaka. Ubrany
w ciemne jeansy i białą bluzę z kapturem. Ot, zwyczajny ubiór.
- Książki.- Pokazałem głową na regał. Kiwnął głowa odwracając się ponownie w stronę chłopaka. Podszedłem do regału rozglądając się po nim. To w jego pokoju znajdowały się przeróżne książki na temat gotowania, pieczenia, szycia, szydełkowania, prac ręcznych. Jak i masa słowników oraz encyklopedii.
- Wczoraj pięć razy ci tłumaczyłem, że odcinek nie może być ujemny. Nie rozumiałeś,
a dzisiaj nawet nie musiałem ci tego powtarzać. Mogę wiedzieć jak to zapamiętałeś. Będzie to dla mnie miła pomoc i będę wiedział jak ci coś w łatwy sposób wytłumaczyć.
- Nii wytłumaczył mi to dzisiaj na matematyce.- Powiedział z ociąganiem chłopak. Głos mu drżał. Spojrzałem na niego przez ramię sięgając jednoczenie po książkę dotyczącą poprawek
w garderobie. Keisuke patrzył na mnie speszonym spojrzeniem. Był czerwony na twarzy. W klasie tak nie reagował.
- Mogę wiedzieć co mu powiedziałeś?
- Zapytaj go.- Powiedziałem ściągając z półki książkę. Otworzyłem ją.
- Powiesz?- Zapytał delikatnie Senou. Co on się z nim tak pie…? Spojrzałem na niego zaskoczony. No to jest chyba kurwa jakaś kpina?!
- To… nie było… miłe…- Wydukał Keisuke. Zmarszczyłem czoło wysuwając głowę przed pion mojego ciała. Pierdolicie?!
- Nii co ty mu powiedziałeś?- Zapytał patrząc na mnie. W jego oczach pojawił się ten błysk. Podszedłem do niego i uderzyłem go delikatnie książką w głowę.
- Powiedziałem, że bok może być tak samo ujemny jak długość jego…- Zamachałem w zawiły sposób ręką nie chcąc przy nim używać takiego słownictwa. Nie tak mnie nauczono aby gadać przy nich o chociaż częściach ciała związanych ze sferą intymną.
- Co cię dzisiaj opętało?- Zapytał. Nim mu odpowiedziałem spojrzał na trzymaną przeze mnie książkę.- Po co ci książka na temat wykończeń krawieckich?- Padło nowe pytanie. Postanowiłem, że lepiej jest się skupić na udzieleniu odpowiedzi na to drugie pytanie. Otworzyłem książkę
i przeleciałem wzrokiem po tekście. Pokazałem mu palcem o co chodzi. „Poprawną formą obciągania materiału…”
- Nie chciałeś nauczyć mnie obciągać to sam się tego nauczę.- Powiedziałem. Nim Senou zdołał cokolwiek odpowiedzieć do moich uszu doleciał zachrypnięty śmiech Keisuke. Spojrzałem na niego. Leżał na podłodze waląc w nią pięściami. Senou otworzył zaskoczony usta. Gapiłem się to na niego to na Keisuke. Ten drugi zaczął mnie powoli drażnić.
Senou sięgnął pod swoje łóżko wyciągając spod niego czarny karton. Od dziecka tłumaczono mi, że mam do niego nie zaglądać co by się nie działo. Otworzył go i wyciągnął jakiś… magazyn którego okładka została oklejona jakimś plakatem z gazety. Otworzył go przeszukując jego zawartość. Ręce mu drżały. To jakaś lepsza skarbnica wiedzy dotycząca obciągania guzików? Podszedł do mnie na chwiejnych nogach. Keisuke uspokojony przyglądał się uważnie mojej twarzy. Senou pokazał palcem na kawałek tekstu.

„Fellatio - co to takiego?
 gra wstępna, seks, penis, orgazm
Fellatio czyli inaczej robienie laski, obciąganie, blow job... To popularne, wulgarne, nieformalne określenia. Tymczasem, Fellatio jest tak naprawdę sztuką, od czasów starożytnych. Czy wiesz jak to dobrze zrobić?

Fellatio - co to takiego?
Fellatio czyli inaczej robienie laski, obciąganie, blow job... To popularne, wulgarne, nieformalne określenia. Tymczasem, Fellatio jest tak naprawdę sztuką, od czasów starożytnych. Czy wiesz jak to dobrze zrobić?
Historia Fellatio w skrócie
Fellare to z łacińskiego ssać i źródła historyczne wskazują, że już starożytni Egipcjanie dobrze wiedzieli, po co się bierze penisa do ust. Antyczni Grecy, znani ze swobody obyczajowej, często „grywali na flecie”, zaś pruderyjni ludzie Średniowiecza zrobili z tej jakże ludzkiej przyjemności grzech na miarę sodomii.
Nie tylko penis!
Technicznie rzecz ujmując, ograniczanie się do fleta jest niedbałością, bo specjaliści (specjalistki?) od Fellatio wykorzystują usta i język do pieszczot nie tylko penisa, ale też całej jego okolicy, dwóch "bliźniąt", a czasem nawet odbytu nie pomijając. Kto zaznał całościowego traktowania, na pewno wie w czym tkwi różnica.

Gazeta z głośnym pacnięciem upadła na drewnianą podłogę jego pokoju. Wodziłem oczyma po całym jego pomieszczeniu za bardzo nie wiedząc na czym skupić wzrok. Czyli, że ten zjeb oczekuje, że ja mu… i mam rozumieć, że jak zniknęli z matematyki to ta laska mu…?
- Ja pójdę…- Wycharczałem. Słaniając się na własnych nogach ruszyłem w stronę swojego pokoju.
- Nii? Wszystko w…- Nie usłyszałem gdyż z całej siły trzasnąłem drzwiami od swojego małego królestwa. Nastawiłem płytę w wierzy. Tym razem postawiłem na mocny heavy metal. Nie żebym był tego jakimś fanem, ale taka muzyka oszołomionego mnie uspokajała.

^^~^^

Dochodziła już piąta rano kiedy wyszedłem ze swojego pokoju. Udałem się na dół do kuchni. Zastałem tam ten sam skład co wczoraj na kolacji. Nauczyciel spał dzisiaj u nas? Nic nie powiedziałem tylko sięgnąłem po jabłko zabierając się jednocześnie za przyszykowanie sobie śniadania do szkoły.
- Nii posłuchaj…- Zaczął Go. Uderzyłem ostrym nożem o deskę do krojenia.
- Nie poruszaj tego tematu.- Powiedziałem dość dziwnie wzburzonym głosem. Nie wyspałem się. W głowie ciągle słyszałem treść tego artykułu, a kiedy zasnąłem nawiedzały mnie pojebane koszmary. Gdyby nie one spałbym sobie smacznie jeszcze z godzinkę i nie zastał nikogo na chacie.  Kroiłem powolnie składniki układając je w chorobliwie pedantyczny sposób do pojemnika.
- Pytałem Keisuke…- Zaczął Senou. Otworzyłem drzwi lodówki stanowczo za mocno. Wyciągnąłem z nich karton z sokiem. Nie dokończone śniadanie spakowałem do pojemnika.
- Idę.- Oznajmiłem i pakując wszystko do plecaka wyszedłem z domu. Wgryzłem się
w jabłko. Ciekawe co ja będę robił w budzie tak wcześnie?

^^~^^

Nieznośny szelest zmusił mnie do otworzenia oczu. Leżąc bez ruchu gapiłem się
w bezchmurne niebo. Słońce świeciło po mojej prawej stronie. Zmarszczyłem nos. Jak tutaj przylazłem świeciło po lewej. Może się przekręciłem na tej mojej małej drzemce?
- Harutou widziałeś Nii?- Moich uszu dobiegł głos wychowawcy.
- Od wczoraj go nie widziałem.- Padła chłodna odpowiedź.
- A któreś z was?- Zapytał nauczyciel. Nie padła żadna odpowiedź.- Dziwne. To u niego niespotykane.
- Co takiego?
- Nie pojawił się na czterech pierwszych lekcjach więc…- Urwał. Siedziałem oszołomiony na dodatkowym budynku skonstruowanym na dachu. W sumie to leżałem na tym wyższym dachu. Za tym budynkiem wczoraj siedzieliśmy. Przedwczoraj w sumie też. Z dołu gapiło się na mnie siedem par zaskoczonych oczu. Spojrzałem na zegarek leżący obok mnie na marynarce. Tam też zostawiłem krawat oraz okulary. Otworzyłem szerzej oczy.- Nii, co tutaj robisz?- Zapytał zaskoczony Ritsukou. Popatrzyłem na niego po czym podniosłem się otrzepując spodnie.
- Przepraszam, na jakich przedmiotach mnie nie było?- Zapytałem poprawiając koszulę oraz spodnie. Zapiąłem mocniej pasek. Przeciągnąłem przez głowę krawat nim uzyskałem jakąkolwiek odpowiedź.
- Matematyka, Historia i dwa Angielskie.- Padła odpowiedź.
- Che.- Ubrałem zegarek oraz marynarkę zapinając ją do ostatniego guziczka. Przeczesałem włosy.
- Mogę wiedzieć co tutaj robiłeś?
- Kontemplowałem niebo.
- Zasnąłeś?
- I zasnąłem.
- Co ty robiłeś w nocy?- Zapytał najstarszy z naszego grona. Wziąłem swój plecak. Wyciągnąłem z niego jabłko. Miałem jeszcze piętnaście minut przerwy na lunch.
- Uczył się obciągać.- Usłyszałem głos Keisuke. Spojrzałem na niego. I nie tylko ja.
- Te -15 się nie odzywaj.- Warknąłem. Miałem nie poranną tylko posenną chrypkę.
- Kiedy zjesz przyjdź do mnie. Jest sprawa.
- Możemy to załatwić teraz?- Zapytałem siadając na podwyższonym dachu spuszczając nogi w dół.
- Przy świadkach?- Zapytał unosząc brew do góry. Mając usta pełne jabłka wskazałem palcem na Harutou.
- O uj opak. Ofie ie.- Powiedziałem niewyraźnie.
- Hę?!- Grupowe zdziwienie. Przewróciłem oczyma przełykając zawartość ust.
- Mówię, że to mój chłopak więc się dowie.- Powiedziałem bez ogródek. Wszyscy, dosłownie wszyscy, wywalili gały na wierzch otwierając szeroko usta.
- Jak to chłopak?
- Tak to. Z tego co widzę to nie dziewczyna. Ale chyba nie o tym pan chciał ze mną rozmawiać?- Zapytałem. Odkręciłem butelkę z wodą.
- Nie, nie o tym.- Przyznał. Przyjrzałem mu się uważnie.- Twoje zwolnienie z wychowania fizycznego nie przeszło przez dyrekcję.- Powiedział na jednym wydechu. Ręka z butelką zamarła mi w połowie drogi do uchylonych ust. Spojrzałem w dół. I to był jedyny ruch jaki wykonałem.
- Hęęęęę?!- Warknąłem odkładając butelkę na bok.- Jak to nie przeszła?
- Dyrekcja uważa, że nie jest to… „stan” który uniemożliwi ci wykonywanie ćwiczeń.- Powiedział delikatnie gestykulując przy tym rękoma.
- „Stan”? – Powtórzyłem marszcząc brwi.
- Mhy. Powiedzieli, że śmiało możesz ćwiczyć i nic nie stoi ku temu na przeszkodzie.
- Co mam sobie połamać aby nie być zmuszonym do uczęszczania na te zajęcia?- Zapytałem chłodno. Zdjąłem z nosa okulary. Przetarłem oczy.
- Jak to połamać? Nii znalazłem wyjście, które pozwoli ci na nowo cieszyć się z twojego ulubionego przedmiotu…- Przerwał na chwilę kiedy zmierzyłem go chłodnym spojrzeniem. Po chwili jednak kontynuował niezrażony niczym.- Będziesz się do niego szykował w moim składziku. Dyrekcja na to przystała.
- Mmm… zastanowię się.
- Tylko nic sobie nie łam.
- Mówię, że się zastanowię.- Powiedziałem zaglądając do swojego telefonu kończąc w ten sposób temat. Po chwili nauczyciela już nie było.
- No nie powiem zaintrygowałeś mnie Kotek. Ale najważniejsze… na kim kurwa uczyłeś się obciągać?!- Warknął. Nawet na niego nie spojrzałem.
- Keisuke.- Powiedziałem tylko.
- Kei?!
- Chyba cię coś jebie jeżeli mu wierzysz. Ej Nii nie rób mi dodatkowo problemów!- Krzyknął podnosząc się na równe nogi aby w razie co obronić się przed przyjacielem. Spojrzałem na niego.
- Kto zaczął?
- Przyznaje, że ja ale to wcale nie oznacza… Harutou wiesz, że nawet jeżeli to twój udawany partner bądź partnerka w życiu bym na nim łap nie położył w takim sensie jak myślisz.- Zawołał przerażony cofając się do tyłu. Uniósł ręce do góry w geście poddańczym. Uderzył plecami o siatkę, która się za nim znajdowała.
- Oj Kei, Kei.- Zbliżył swoją twarz do jego. Uniosłem do góry brwi.
- Radziłbym się od niego odsunąć.- Powiedziałem schodząc na dół.
- A co? Zazdrosny?
- Chciałbyś.- Prychnąłem. Zarzuciłem plecak na ramię.- Może być nie ciekawie jak chłopak do którego wzdycha Keisuke się o tym dowie.- Dodałem i nie oglądając się za siebie wszedłem ponownie do środka budynku.
Przetarłem twarz.
Ja mu kurwa dam obciąganie!
*****************************************
I co o tym myślicie?
Jak wam się spodobał ten rozdział??:)
Pamiętam, że jak czytałam go siostrze (która dość sceptycznie podchodzi do takich związków) to śmiała się na pół chaty, ale nie wiem do końca dlaczego:)
Pozdrawiam
Gzizi03031